wiano.eu
YouTubeFacebook

2011-07-14 Siano Wołkowa

Z podlaskich łąk bezpowrotnie zniknęły malownicze widoki stogów i brogów wypełnionych sianem. Pozostają na fotografiach, które są nie tylko artystyczną, pełną nostalgii interpretacją podlaskiego krajobrazu, ale też znakomitą etnograficzną dokumentacją. 

 

Prace Wiktora Wołkowa, które możemy zobaczyć w białostockim Ratuszu na wystawie zatytułowanej „Siano”, są opisem tradycyjnych wielowiekowych sposobów gospodarowania utrwalonych na fotograficznych kliszach. 

 

Warto przyjrzeć im się bliżej, wrócić pamięcią do tamtych obrazów bądź w przypadku młodszego pokolenia przyjrzeć się scenom tak kiedyś wszechobecnym na polskiej wsi – z jednej strony malowniczych, z drugiej – wyciskanych potem rolnika. 

 

Koszenie trawy rozpoczynano zaraz po św. Janie, tj. po 24 czerwca. Była to bardzo ciężka robota. Aby skosić łąkę trzeba było nie tylko siły, ale też zręcznośći i oczywiście wprawy. Koszono trawę używając prostego narzędzia kosy.

 

Fot. Archiwum muzeum

1. Chłop niosący kosę 2. Stóg siana

 


 

 

 

 

 

 

 

 

Skoszona trawa schła najpierw rozłożona na łące. Były to tzw. pokosy. Po podeschnięciu trawy, trzeba było ją grabiami przerzucić tj. przewrócić, by to co jest jeszcze mokre znalazło się na wierzchu.

 

Gdy już nieco obeschła, zeschniętą trawę czyli siano, grabiono zbierając ją  i kształtując kopki czy też inaczej stóg. Musiały być spiczaste, by deszcz spływał po sianie, a nie dostawał się do środka. Teraz to i najdłuższa ulewa nie szkodziła trawie.

 

 

Fot. Archiwum muzeum

1 i 2. Stogi siana

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W pogodne dni, gdy siano było już suche jak pieprz, rolnik zabierał je na furę i zwosił do stodoły. Do zwózki siana używał drabiniastego wozu. Do jego nakładania służyły dwurożne lub trzyrożne widły z długim trzonkiem. Układaniem siana zajmował się ten dorosły, który powoził końmi.

 

Pełna fura siana miała około około 1 m wysokości nad drabinami. Układający odbierał każde podanie wideł rękami i kładł je zaraz po kolei - przyciskając rękoma i kolanami  - najpierw po bokach, potem na środku fury. Siano układał warstwami, umieszczając je z obu stron woza w jednakowej odległości od środka. Przełożenie fury groziło wywróceniem jej podczas jazdy.

 

Po nałożeniu siana przyciskane je jeszcze odpowiednio przymocowanym drągiem.

 

Fot. Archiwum muzeum

1. Stogi siana 2.3.4.5.6. Zwózka siana do stodoły

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Przez dzień można było obrócić jednym wozem 7 do 8 razy. Trzeba było ostrożnie powozić, uważając na każdy dół w drodze, aby nie wywrócić fury.

 

Czasem w stodole nie było miejsca na siano. Wtedy gospodarz stawiał bróg. Stanowiły go cztery słupy do dziesięciu metrów wysokie wkopane w ziemię w kwadrat o boku od 3 do 4 m. Bróg posiadał ruchomy daszek, aby można było go umieszczać na różnej wysokości w zależności od wypełniania brogu sianem.

 

Do brogu wchodziło około 16 fur.

 

Sianokosy trwały do dwóch tygodni, kończono je na początku lipca. Tzw. drugi pokos odbywał się najpóźniej na początku września, ale niewiele było takich łąk, z których trwa nadawała się do drugiego koszenia.  

 

Siano służyło za pokarm dla cieląt i źrebaków.

 

MIEJSCE NA REKLAMĘ

Artykuły polecane

Najczęœciej czytane

do góry

Copyright © 2009 Wiano.eu | Wszelkie prawa zastrzeżone
Tworzenie stron Webton.pl