wiano.eu
YouTubeFacebook

2011-08-11 Kostucha

Bohaterką kolejnego Etnoczwartku w Muzeum Etnograficznym w Toruniu jest tajemnicza postać, o której opowiadano, że jest nieprawdopodobnie chuda, a przez długą szatę, w którą jest odziana, widać białe kości.

 

Twarz jej to trupia czaszka, z pustymi oczodołami, a choć oczu nie ma, doskonale wszystko widzi. Jej przyjście, choć często niespodziewane było poprzedzone licznymi znakami.

 

Niektórzy sądzili, że istnieją sposoby na to aby ją oszukać, ale - nawet jeśli udawało się przed nią uciec - było to tylko chwilowe - i tak kiedyś zgłaszała się po człowieka.

 

Fot. Archiwum muzeum w Tczewie

Fragment wystawy o chlebie. Jednym ze zwyczajów było ustawianie na trumnie chleba. Po wyniesieniu zwłok z chaty kładziono chleb na ławie, gdzie było ciało. Bochenek leżał tam dopóty, dopóki nie został zabrany przez żebraka. Miało to symbolizować wyniesienie duszy zmarłego poza granice naszego świata.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Śmierć, kostucha, kostusia, jak wierzono, pojawiała się jako kara za grzeszny żywot. Czasami przybywała wraz z chorobami lub przylatywała z wiatrem z sąsiedniej wsi.

 

Ciągle obecna, gdyż chorzy i umierający do ostatnich chwil przebywali w swoich domach w otoczeniu rodziny i sąsiadów.

 

Dziś strach przed nieznanym sprawia, iż odrzucamy ją poza krąg naszych spraw codziennych. Dlatego też w zapomnienie odeszło wiele praktyk związanych z przygotowywaniem zmarłego do pogrzebu, ochroną przed jego powrotem jako upiora, jak również i z samym pochówkiem.

 

Dawniej powszechnie uważano, że zgon powinien nastąpić w domu, w innym miejscu narusza majestat śmierci, zakłóca porządek zwyczajów i ceremonii.

 

Okropna wydawała się śmierć w szpitalu, bo tam ludzie umierali oddaleni od bliskich, w osamotnieniu, taka śmierć była upokarzająca. Tylko śmierć w domu we własnym łóżku, w obecności bliskich była godna. Umierając w domu ludzie mogli pożegnać się z rodziną, z przyjaciółmi, sąsiadami.


Do obowiązków tzw. ostatniej posługi było czuwanie przy zmarłym, udział w ceremonii pogrzebowych. Prośbie umierającego nikt nie mógł odmówić. Starano się zapamiętać ostatnie słowo umierającego i traktowano je jako przesłanie.

 

O zmarłych należy mówić tylko dobrze. Dawniej wierzono bowiem,  że nieboszczyk słysząc o sobie dobre słowa, odejdzie ze świata zadowolony i spokojny i nie będzie straszyć zza grobu.

 

Dzięki muzealnym eksponatom i archiwalnym nagraniom pieśni organizatorzy chcą podczas Etnoczwartku oddać niezwykłą atmosferę pustonocnego czuwania, a także przypomnieć dawne zwyczaje i zabiegi.

 

Liczą również, że spotkanie stanie się pretekstem do wspólnych rozmów i wymiany doświadczeń, bo tak naprawdę wiele zwyczajów pogrzebowych funkcjonuje do dzisiaj w prawie niezmienionej formie.

 
Etnoczwartek rozpoczyna się godz. 16.00.

MIEJSCE NA REKLAMĘ

Artykuły polecane

Najczęœciej czytane

do góry

Copyright © 2009 Wiano.eu | Wszelkie prawa zastrzeżone
Tworzenie stron Webton.pl

Firma Skrobisz | ul. Osiedlowa 4 | Zielonki-Wieś 05-082 | woj. mazowieckie | tel.: 691711233 | e-mail: sklep@wiano.eu | NIP: 5221319263