wiano.eu
YouTubeFacebook

2009-12-23 Święta na Warmii

Tytuł: Doroczne zwyczaje i obrzędy na Warmii
Wydawnictwo: Elset

Rok wydania: 2009


 Na Warmii nie dzielono się

 opłatkiem. Za to w Wigilię pojawiał się 

 biały koń z  jeźdźcem, swoją konstrukcją 

 przypominający krakowskiego lajkonika, 

 który odpytywał dzieci z pacierza. Te i inne obyczaje opisał olsztyński historyk Jan Chłosta.


Rytm życia Warmiaków wyznaczały pory roku i pogoda za oknem. W tej utrzymującej się głównie z rolnictwa społeczności wielką rolę odgrywał kościół katolicki. Bo przecież Warmiacy mieszkali w księstwie biskupim, a wiara była tym, co przede wszystkim odróżniało ich od sąsiadów, protestanckich Mazurów.

 

Religijne obrzędy przenikały się z pozostałościami po zwyczajach pogańskich Prusów. M.in. dzięki temu tradycje Warmińskie są takie ciekawe.

 

Po II wojnie światowej wiele regionalnych zwyczajów odeszło w niepamięć. Mało zostało już dawnych mieszkańców Warmii, przyjechali nowi ludzie ze swoimi tradycjami. Jan Chłosta w publikacji "Doroczne zwyczaje i obrzędy na Warmii", która właśnie okazała się nakładem wydawnictwa ElSet, przypomina jak kiedyś tu świętowano.

 

- Ta książka rodziła się długo - opowiadał autor podczas spotkania z czytelnikami w Starym Ratuszu. - Zbierałem do niej materiały, przy okazji opracowywania innych tematów.


Książka została podzielona na rozdziały odpowiadające świętom kościelnym. Jako pierwszy przedstawiony został Adwent, okres rozpoczynający rok liturgiczny, a zarazem czas oczekiwania na Boże Narodzenie. Jednym z zapomnianych w miastach zwyczajów było oznajmianie głośnym trąbieniem na 10 dni przed Wigilią, że Boże Narodzenie już blisko. Często grajkiem był miejscowy pasterz, któremu wszyscy, nawet dzieci, musieli dać, choć grosik. Warto było być hojnym, bo wróżyło to bogate podarki na Gwiazdkę.

 

Wigilia rozpoczynała okres godów, była też dniem poprzedzającym tzw. dwunastki, czyli dwanaście dni do święta Trzech Króli. To, jak pisze Chłosta, czas wypełniony wieloma praktykami magicznymi, splecionym z tradycjami chrześcijańskimi.

 

Od ok. 1820 roku izbę w święta przyozdabiała choinka - wcześniej gospodarz w kącie stawiał snopek zboża. Kolacja wigilijna na Warmii nie była wystawna, lecz taka jak w zwykły dzień. Za to jak i w innych regionach dzieci dostawały podarki, które pojawiały się nagle pod choinką. Nie było też pasterki, na mszę szło się wcześnie rano w pierwsze Święto. - Nie dzielono się też opłatkiem. To znak, że te zwyczaje narodziły się prawdopodobnie później niż rozpoczęło osadnictwo warmińskie. Za to w Wigilię pojawiał się Szemel z kolędnikami - opowiada Jan Chlosta. - Tańcząc odwiedzał gospodarstwa i bawił Warmiaków.

 

Szemel to biały koń z jeźdźcem - swoją konstrukcją przypominał krakowskiego lajkonika - który odpytywał dzieci z pacierza. Kolędował razem ze sługami-przebierańcami m.in. żołnierzem, niedźwiedziem na sznurku, który pociesznie tańczył na tylnych nogach, bocianem, dziobiących panny po łydkach. Orszak chodził od chaty do chaty, zbierając datki.

 

W Boże Narodzenie obiad był wystawny - podawano gęś smażoną bądź z czerniną. Pierwszy dzień "dwunastek" rozpoczynał czas dziwów - na warmińskich polach można było np. spotkać jeźdźca bez głowy. Pogoda kolejnych dni wyznaczała aurę poszczególnych miesięcy w roku. Gdy np. w Nowy Rok świeciło słońca zwiastowało to, że i w czasie żniw będzie też pogodnie.

 

Z "dwunastakami" wiązało się wiele przesądów. Nie można było prać bielizny, a jeśli już zaszła taka konieczność, lepiej było nie wieszać jej na zewnątrz, bo ktoś z rodziny mógł umrzeć.  Niewskazane były śluby, bo rodzina założona w tym czasie, miała się dwanaście razy przeprowadzać zanim osiądzie gdzieś na stałe.

 

Nie zabijano zwierząt, gdyż to wróżyło nieszczęście, szycie przepowiadało reumatyzm i choroby oczu, zaś kręcenie czymkolwiek mogło sprowadzić plagę myszy.

 

Chłosta opisuje też kolejne święta kładąc nacisk na ich lokalną specyfikę. - Np. Warmiacy wodą oblewali się nie w Wielkanocny Poniedziałek, a wcześniej, w Wielką Środę - opowiada.

 

Książkę ilustracjami opatrzył Jarosław Korzeniewski. - Na początku potraktowałem to jak każde zlecenie, ale gdy solidnie się w nią wczytałam, zrozumiałem, że to nie będzie łatwe zadanie - mówi Korzeniewski. - Do każdego z 50 obrazków musiałem się przygotować. Oprócz informacji od pana Chłosty szukałem też dodatkowych źródeł. Na ilustracjach widać jak ważna w życiu Warmiaków była obecność świętych.

/Gazeta Wyborcza Olsztyn/

 

MIEJSCE NA REKLAMĘ

Artykuły polecane

Najczęœciej czytane

do góry

Copyright © 2009 Wiano.eu | Wszelkie prawa zastrzeżone
Tworzenie stron Webton.pl