wiano.eu
YouTubeFacebook

2013-03-13 Zagłada ziemiaństwa

Na przykładzie losów kilkudziesięciu rodzin ziemiańskich  autorzy wystawy „Zagłada dworów w województwie białostockim po roku 1939”, zorganizowanej w Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu,  opowiedzieli o dramacie i wyniszczeniu całej klasy społecznej: o aresztowaniach, morderstwach i grabieży ich majątków. 

 

Zagładę rozpoczęli Sowieci, a dzieła zniszczenia dokończyła władza ludowa.

 

Fot. Archiwum własne - fragment wystawy w muzeum w Ciechanowcu

1. Majątek Jancewicze

2. Majątek Janczewo


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ta lekcja historii, przygotowana przez Oddział Instytutu Pamięci Narodowej w Białymstoku, uzmysławia rozmiar hekatomby, jaka się przetoczyła przez wsie województwa białostockiego i wschodnich skrawków województwa warszawskiego.

 

Mord na tej części narodu dokonał się tylko dlatego, że byli znienawidzonymi  przez Sowietów i władzę ludową „obszarnikami”.

 

Historia zatoczyła koło - dzisiaj wielkie majątki powracają – Agencja Nieruchomości Rolnych sprzedaje ziemię nowym obszarnikom, bo „wielki pęd chłopa do ziemi”  nie przełożył się na efektywność  i zaradność gospodarowania.

 

Wyniszczenie klasy społecznej przez Sowietów i władzę ludową było jednoznaczne ze zniszczeniem rolnictwa drugiej Rzeczypospolitej.


Reprodukcje starych fotografii , a także wykazy zniszczonych i rozkradzionych majątków ziemskich zaprezentowane na wystawie, to już praktycznie jedyne świadectwa tamtejszej historii.


Eliminacja ziemiaństwa rozpoczęła się od połowy września 1939 r. po wkroczeniu Armii Czerwonej na tereny wschodniej Polski. Do plądrowania i rabunku nawoływały sowieckie władze, mówiąc o „sprawiedliwym  podziale” i „własności narodu”.

 

Po 17 września w okolicach Grodna, zrewolucjonizowane bojówki komunistyczne zamordowały właściciela majątku Skidel – księcia Andrzeja Czetwertyńskiego wraz z małżonką Różą, hr. Michała Krasińskiego z majątku Bojary koło Indury, Oskara Meysztowicza z Rogoźnicy, Antoniego Krajbicha – właściciela ziemskiego z Karpowicz.

 

Część rodzin, pamiętając wydarzenia 1920 r., ratowała się ucieczką na tereny okupowane przez Niemców, wielu uciekało do Warszawy. Jednak spora część ziemian, nie będąca pewna dalszych wypadków, jak również nie posiadająca odpowiednich środków, nie zdecydowała się na taki krok.

 

Od 1940 r. wraz z pozostałą częścią społeczeństwa polskiego, członkowie rodzin ziemiańskich wywiezieni zostali na Syberię i do Kazachstanu. Wywózki niejednokrotnie przypłacali własnym życiem.


Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego, aby zyskać przychylność i zaufanie chłopów na podstawie dekretu PKWN z 6 września 1944 r. rozparcelował majątki ziemskie. Reforma była przymusowa, a byli właściciele otrzymali symboliczne odszkodowanie. Działki przydzielano chłopom bezrolnym oraz uzupełniano gospodarstwa karłowate, mało i średniorolne.

 

Fot. Archiwum własne - fragment wystawy w muzeum w Ciechanowcu

W lewym dolnym rogu - plakat rozbudzający nienawiść do "obszarników"

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Parcelacji podlegały grunty państwowe, poniemieckie, ziemie kolaborantów, a także majątki prywatne obywateli polskich o powierzchni powyżej 50 ha użytków rolnych lub 100 ha powierzchni ogólnej z wyjątkiem ziem zachodnich II Rzeczypospolitej, gdzie granicą było 100 ha niezależnie od rodzajów gruntów.


Pierwszym majątkiem rozparcelowanym w województwie białostockim była Dobrzyniówka należąca do Zofii Mantueffel, gdzie całe przedsięwzięcie wykorzystano propagandowo, zapraszając  na „uroczystość” władze wojewódzkie, przedstawicieli partii i organizacji społecznych.

 

Jednym z ostatnich przejętych przez państwo majątków było Janczewo w 1949 r., choć zgodnie z dekretem o reformie rolnej, nie powinno podlegać parcelacji ze względu na zbyt małą powierzchnię. 

 

W wyniku reformy rolnej rozparcelowano na terenie województwa bez mała 55 tys. ha ziemi, którą otrzymało blisko 16 tys. gospodarstw.


Za swój „trud”  parcelacji pracownicy Urzędu Ziemskiego otrzymali nagrody w zależności od stopnia wywiązania się z powierzonych im prac. Wyszczególniono trzy kategorie premii:


I kategoria . Był to 3-metrowy kupon materiału, jedna para bucików i komplet skóry na buty z cholewami.


II kategoria. Był to komplet na buty z cholewami i 3-metrowy kupon materiału.


III kategoria. Był to 3-metrowy kupon materiału.


Prezes Zarządu Województwa Stronnictwa Ludowego obywatel Antoniuk złożył wszystkim tym, którzy ofiarną pracą pomogli chłopu w szybkim otrzymaniu obszarniczej ziemi, chłopskie serdeczne: Bóg zapłać. 

 

- Niektórzy pełnomocnicy powiatowi i gminni dzielili się z zebranymi spostrzeżeniami ze swej pracy w terenie, przytaczając wzruszające częstokroć epizody, świadczące o wielkim pędzie chłopa do ziemi, o jego nienawiści w stosunku do dotychczasowych posiadaczy, zdegenerowanej magnaterii o obszarników – czytamy w artykule opublikowanym  w gazecie Jedność Narodowa, Białystok 1945 r.


A oto ulotka z okresu referendum 1946 r.


Twoja jest ziemia, Twoja fabryka,
Armia graniczne słupy zatyka,
Kuj przyszłość chłopa i robotnika.

 

Przebieg reformy rolnej na terenie woj. białostockiego odbywał się w innych warunkach niż w pozostałej części kraju. Białostocczyzna była jedynym fragmentem ziem Polski po 1945 r., które w latach 1939-1941 przeżyły okupacje sowiecką i doświadczenia tego okresu zaważyły na zahamowaniu prac związanych z parcelacją ziemi.

 

Istotną rolę w sabotowaniu reformy odegrała także silna na tych terenach partyzantka „poakowska” i narodowa. Zdarzały się przypadki pobić i zabójstw działaczy PPR oraz osób wspierających poczynania nowej władzy, co zmniejszało aktywność chłopów chętnych do przyjmowania dworskiej ziemi.


Niezależnie od powyższych czynników, zdarzały się sytuacje, w których dawni pracownicy folwarków i służba dworska, korzystając z braku nadzoru oraz faktycznych właścicieli, dopuszczali się grabieży i dewastacji pozostałego mienia.

 

Wiele  zabudowań dawnych majątków, mimo iż przetrwało okres wojny, przestało istnieć (m.in. rozebrano je na budulec). Mieszkańcy wsi niejednokrotnie dopuszczali się plądrowania zabudowań w poszukiwania pozostawionej majętności a meldunki zarządców mienia państwowego, składane do posterunków MO nie dawały skutku.


Meldunek administratora majątku do MO w Kolnie z 1946 r. o samowolnej rozbiórce:


Donoszę, że mieszkańcy wsi i była służba folwarczna w Korzenistem niszczą i rozbierają budynki należące do państwa maj. Korzeniste, zaś cegłę otrzymaną z rozbiórki sprzedają rolnikom okolicznych wsi. Proszę o zabezpieczenie mienia państwowego i wykrycie winnych celem pociągnięcia ich do odpowiedzialności.

 

Dorota Skrobisz - wydawca portalu

\Na podstawie informacji zawartych na wystawie\  

MIEJSCE NA REKLAMĘ

Artykuły polecane

Najczęœciej czytane

do góry

Copyright © 2009 Wiano.eu | Wszelkie prawa zastrzeżone
Tworzenie stron Webton.pl