wiano.eu
YouTubeFacebook

2016-07-07 Jarmarkowe impresje

„Kup pan grabie…”.
„Kup pan chomonto, koń się ucieszy…”
„ Krysia, Marysia, za łożku bierysia, Barbara wczoraj nabrała, - tylko dzisiaj, tylko dzisiaj…”
„Amerykańska awtomata do wiązania krawata…”
 
– dawniej takimi rymowankami handlarze próbowali zachęcić do kupna uczestników jarmarków. Przed wojną Warszawa miała swój „Kercelak”, a Białystok „Piaski”. Niestety, dawne jarmarki odeszły już do historii.

 

Fot. Archiwum własne

Jarmark na Jana - przedwojenne fotografie

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Aby przypomnieć atmosferę tamtych lat, Muzeum Podlaskie w Białymstoku przygotowało z okazji „Jarmarku na Jana” jarmarkowe impresje – fragmenty zamieszczonych relacji w przedwojennych wydaniach Echa białostockiego.

 

 

Fot. Archiwum własne

Jarmark na Jana - przedwojenne fotografie

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

I nic utargować nie możno


Do kiosku z gazetami na rogu Surażkiej dochodzi jakiś wieśniak i prosi o gazetę.
- Ile kosztuje?
- Dziesięć groszy.
- A na pół nie będzie?
- Jak to na pół?
- Ja 5 groszy dam.
- Kosztuje 10.
- Bogać tam prawda. Miejskie ludzie zawsze lubią od wiejskich ciągać. Jak mi kupcowa zamówi 10 – to ja dam 5 a reszta do zgody.
- Jaka znów zgoda? Czego Pan chce?
- Niech się tam kupcowa nie gniewa. Toć to w targu gniewu nie ma, a kto na pół daje – to się kupcem zostaje.
Zniecierpliwiona sprzedawczyni wyrywa mu gazetę z rąk.
- A, o widzita ją ludziska, jaka honorowa. Gdy jaja czy  kurę kupuje to się mocno targuje. A tu utargować nic nie można. Jakby tu monopol był, czy kiego diabła.
Jeden z przechodniów tłumaczy kmiotkowi, że gazety mają swoja ustaloną cenę. Kmiotek nie daje sobie tego wyperswadować.
- A kto na pół daje to się kupcem zostaje.
- Nie, u nas inaczej – woła z kiosku sprzedawczyni.
- Jak?
- Kto na pół daje – głupcem zostaje.
(Echo białostockie 25.06.1937 r.)

 

 

Przy sprzedawaniu i nabywaniu rzeczy o większej wartości – więcej było targowania się i klaskania sobie nawzajem w ręce „na znak zgody”, chyba, że komuś wyrżnięto kieszeń razem z zawartością…
(Echo białostockie 26.06.1937 r.)

 

 

W pobliżu hal zasiadła się kobiecina z koszykami.
- Piękne plecionki, co chcecie?
- 30 groszy.
- A 10 nie starczy?
- Za 10 kupcie se mydła i wysmarujcie gębę.
(Echo białostockie, 25.06.1935 r.)

- Trzymajcie! Trzymajcie! Ukrat! Ukrat!
- Co wam ukradł?
- Ukrat mnie buta. A jak ja tera na obiad pójdę?
- Pocoście but zdjęli?
- Straszliwie noga w bucie paliła, a ja buty tylko do kościoła i na jarmark naciągam.
(Echo białostockie, 25.06.1935 r.)

 

 

Afrykańskie, po 25 groszy


- Prawdziwe, afrykańskie po 25 gro-o-oszy! – drze się w niebogłosy sprzedawca kapeluszy, wyrabianych ze strużyn drzewnych, o fantastycznie szerokich brzegach.
Zbierają się tłumy „jarmarczne”. Każdy łapie, przymierza.
- A 15 groszy nie będzie, a 20 będzie – wołają ludzie na wyrywki.
Sypią się nareszcie miedziaki do ręki sprzedawcy.
Ludzie kupują i momentalnie te „prawdziwe afrykańskie” nakładają na głowy.
Wtem nastąpiła… katastrofa. Jeden z kupujących młodzieniec jakiś, zakładając na głowę świeżo nabyty kapelusz – porwał go na strzępy.
- A bodajżeś zdechł, ty małpo afrykańska! – woła rozgniewany.
Nie wiadomo do kogo skierowane były te słowa: do kapelusza czy do „kupca”.
(Echo białostockie, 26.06.1937 r. )

 

 

 

Czysta wyborowa po 5 groszy

Kilkadziesiąt stolików z wodą sodowa na „Piaskach”.
- Tylko tutaj, tylko tutaj, zimna i smaczna po 5 groszy.
Mimo gorąca nie kwapią się ludziska do wody.
- Ja ich tu wszystkich zaraz przypędzę   - mówi sąsiadowi jeden ze sprzedawców. Po chwili rozlega się:
- Czysta wyborowa po 5 groszy!
Poskutowało.
(Echo białostockie, 25.06.1937 r.)

 

Zobacz też:

Kup Pan grabie

Targi i jarmarki 

Zwyczaje i obrzędy\zycie codzienne\targi i jarmarki

Sztuka ludowa\fotografia

Muzea i skanseny\Białystok\muzeum podlaskie

MIEJSCE NA REKLAMĘ

Artykuły polecane

Najczęœciej czytane

do góry

Copyright © 2009 Wiano.eu | Wszelkie prawa zastrzeżone
Tworzenie stron Webton.pl