wiano.eu
YouTubeFacebook

2010-08-07 Skansen Kuligów

Wojciech Urmanowski, sędziwy właściciel skansenu w Kuligowie - powiat wołomiński - już jako młody chłopak gromadził stare, niepotrzebne nikomu przedmioty. Dzisiaj może się poszczycić kilku tysięcznym zbiorem  – m.in.w pełni wyposażonym warsztatem stolarskim, kowalskim i rymarskim. 

 

Fot. Wojciech Urmanowski chętnie gawędzi o minionych czasach

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kolekcja jest tak bogata, że właśnie tu do Kuligowa zjeżdżali słynni reżyserzy, aby wypożyczać na plan filmowy eksponaty. To dźwięk jego kowadła można usłyszeć w „Zemście” Andrzeja Wajdy. Do Kuligowa zjechał też Jerzy Hoffman, by kręcić zdjęcia do megaprodukcji „Bitwa warszawska 1920” – filmu, który wejdzie na ekrany kin w 2011 r.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wojciech Urmanowski szczególnym sentymentem obdarza starą kuźnię, którą odziedziczył po ojcu – ten zaś od swojego ojca. Kowalstwo przechodziło w jego rodzinie z pokolenia na pokolenie. Ale Wojciech Urmanowski, choć posiadł tajniki kucia żelaza, nie utrzymywał się już z tego rzemiosła. Dawne zawody jak i wsie zaczęły odchodzić w przeszłość.

 

Warto zajrzeć do kuźni w Kuligowie, choćby też dlatego, by przyjrzeć się cechom tj. starym stemplom, które kiedyś wykuwano w tym warsztacie, wybitym na belce. Służyły one do znakowania wycinanego w lesie drewna. Tartaki mogły przyjmować wyłącznie ostemplowane bele (tak jest też i dziś), by było wiadomo, że drewno nie pochodzi z nielegalnych wycinek. Dzisiaj płytki do znakowania są wykonane z tworzywa sztucznego, wzmocnionego włóknem szklanym.   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wojciech Urmanowski zebrał bogatą kolekcję pojazdów drewnianych – od prostych powozów do wyszukanych bryczek.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Niestety, brak środków finansowych uniemożliwia ich odrestaurowanie, podobnie jak i pozostałych eksponatów oraz obiektów z XIX wieku z pogranicza Mazowsza i Podlasia – wiejskiej chaty, spichlerza, stodoły, obory, dworku drobnoszlacheckiego oraz wozowni. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Być może po inwentaryzacji, którą mają wykonać studenci etnografii, łatwiej będzie starać się o dotacje dla skansenu. Bez pieniędzy prywatne muzeum będzie popadać w ruinę, zamiast być miejscem rozkwitu - większej liczby imprez edukacyjno-kulturalnych: plenerów, warsztatów, festynów. Choć już dziś imprezy te wpisują się w kalendarz wydarzeń skansenu.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dorobek Wojciecha Urmanowskiego coraz liczniej odwiedzają turyści zza granicy. Miejsce to powinno więc stać się wizytówką, a nie ruiną polskiej kultury ludowej.

 

Tekst i foto Dorota Skrobisz - wydawca portalu

MIEJSCE NA REKLAMĘ

Artykuły polecane

Najczęœciej czytane

do góry

Copyright © 2009 Wiano.eu | Wszelkie prawa zastrzeżone
Tworzenie stron Webton.pl