wiano.eu
YouTubeFacebook

2010-11-26 Pieczywo obrzędowe

Chleb odgrywał niezwykłą rolę w obrzędach dorocznych świąt. W wierzeniach ludowych Boże Narodzenie, Nowy Rok i Trzech Króli czy Wielkanoc były okresem przełomowym, magicznym. Rytuały z nimi związane miały dopomóc gospodarstwu jak i całemu światu w przezwyciężaniu życia nad śmiercią.   

 

Boże Narodzenie: stucle, opłatki

 

Na święta Bożego Narodzenia mieszkańcy wsi przygotowywali specjalne rodzaje pieczywa i ciast. W wielu regionach Polski pieczono długie, pszenne bułki ze zdobną plecionką na wierchu -  tak zwane strucle. Podczas pieczenia starano się je włożyć jak najgłębiej do pieca – dopiero po nich układano bochny chleba. Podczas tej czynności wypieki spełniały wróżebną rolę: jeśli bochny się udały i skórka na nich nie popękała wróżyło to zdrowie i szczęście, w przeciwnym wypadku gospodarzy czekały choroby i utrapienia.

 

Fot. Archiwum własne

Okładka książki "Polskie tradycje i obyczaje rodzinne" Wydawnictwa Muza SA - długa, pszenna bułka ze zdobioną plecionką 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wiele wskazuje na to, że łamanie się opłatkiem jest zmodyfikowaną, schrystianizowaną wersją starszego obrzędu dzielenia się rytualnym pieczywem. Zdarzało się więc, że opłatek wypiekany w kościelnych piekarniach funkcjonował równocześnie ze specjalnie przygotowanym podpłomykiem zwanym niekiedy „osuchem” lub „proskurą”. Wspólne spożywanie go zapewniało szczęście i urodzaj.

 

Dzielono się nim również z gospodarskimi zwierzętami. Ważny był także ich kolor – te które były inne niż białe przeznaczono dla żywego inwentarza. Opłatki, wykorzystywane były również w celach, z pozoru tylko, dekoracyjnych. Podwieszone u powały, w centralnym punkcie izby wyznaczały „oś świata” – ową axis mundi czyli drogę łączącą świat rzeczywisty z jego niematerialnym wymiarem.

 

Również dzieża do wyrobu ciasta chlebowego spełniała w tym czasie istotną rolę – bywało, że to właśnie na niej, przykrytej białym obrusem, spożywano wieczerzę wigilijną. Oczywiście zostawiano puste miejsce przy stole dla „zamorskiego gościa” – dzisiaj kojarzącego się nam z wędrowcem, wówczas była to reminiscencja duszy zmarłego przodka.

 

Po wieczerzy nie sprzątano resztek potraw – była to strawa przeznaczona właśnie dla duchów odwiedzających swych żyjących krewnych. Dla zmarłych przeznaczono również specjalnie wypiekane na okazje świąt pierogi.  Była to ofiara dla dusz rozdawana ubogim „dziadom”, których podejrzewano o kontakty ze sferą zaświatową.

 

Chrześcijański sens wigilijnej wieczerzy, jak i całych świat Bożego Narodzenia, był więc swoistym „nakryciem” starszych, pogańskich jeszcze wierzeń i rytuałów, które zapewnić miały powodzenie i urodzaj nie tylko składającym ofiary ale także całemu odradzającemu się cyklicznie światu. 
                
Nowy Rok i Trzech Króli: nowe latka, byśki i szczodraki 


Nowy Rok był w kulturze ludowej kolejnym granicznym, a tym samym niebezpiecznym miejscem. Mieszkańcy wsi starali się tego dnia zabezpieczyć gospodarstwo oraz zapewnić powodzenie w rozpoczynającym się roku.

 

Jedną z form ochrony było pieczywo obrzędowe, tzw. nowe latka. Nazywano tak figurki zwierząt umieszczone na podstawie koła, otaczające postać ludzką. Robiono je z mąki zmieszanej z wodą, następnie wkładano do wrzątku, a później do pieca i zasuszano.  Robiono także same figurki zwierząt, na Kurpiach zwane byśkami.

 

Fot. Archiwum Centum Wystawienniczego w Tczewie i własne:

1 i 2 Nowe latka i byśki

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Najczęściej lepiono zwierzęta domowe: kury, konie, gęsi, świnie, rzadziej jelenie, kozły. Pieczywko było przechowywane przez cały rok, co miało zapewnić ochronę, płodność oraz powodzenie. Służyły także jako zabawka dla dzieci. Niekiedy rozmaczano je w wodzie i karmiono nimi drób, żeby lepiej się nosił. Nowe latka i byśki, jak każdą poświęconą rzecz, otaczano szacunkiem. Najczęściej przechowywano je w świętym kącie.

 

Innym, niezwykle ważnym pieczywem związanym z okresem zimowym są szczodraki. W zależności od regionu wypiekano je w Wigilię, Nowy Rok lub Trzech Króli. Pieczywo najczęściej miało kształt rogala, podkowy, było nadziewane  kapustą, serem lub burakami i rozdawano je kolędnikom, których traktowano jak przybyszy z innego świata.

 

Obcym składającym życzenia urodzaju i pomyślności należało się podziękowanie. Kolędujący chłopcy składając życzenia gospodarzom mówili:

 

Piekliście tu szczodraki, bochniaki,
Powiadali nam
Piękna pani, śliczna pani dajcie tez i nam.
Jak nie macie Szczodraków, bochniaków, dajcie chleba glon,
Zapłaci wam pan Jezus i ten święty Jan.
(za: Kubiak, K.Kubiak, Chleb w tradycji ludowej, Warszawa 1981, s. 28-29)


Jedno ciasto gospodyni wkładała w siemie lniane. Podczas siewu wyjmowała pieczywo, gotowała 2 jajka i dawała gospodarzowi, żeby były dobre zbiory.

Wszystkie pieczywo noworoczne i obdarowywanie nim przybyszy miało zapewnić i zaklinać urodzaj.

 

Wiosna: bocianie łapy i pieróg


25 marca, czyli święto Zwiastowania Najświętszej Marii Panny według kalendarza ludowego było pierwszym dniem wiosny. Maryja miała otwierać ziemie, która zaczynała rodzić. Tego dnia pieczono tzw. bocianie łapy: pieczywo, które dzieci wykorzystywały do witania wiosny i pierwszego przylotu bociana. Ptak jako symbol płodności i urodzaju miał zapewnić pomyślne zbiory. Oprócz bocianich łap pieczono także miniaturowe narzędzia rolnicze, np. brony, sierpy i pługi.

 

Także dzień św. Jerzego (23 kwietnia) miał duże znaczenie dla gospodarstwa, szczególnie ochrony bydła. Tradycyjnie tego dnia wypędzano bydło na pierwszy wiosenny wypas.

 

Na Huculszczyźnie w celu ochrony i zwiększenia mleczności bydła, gospodyni piekła chleb z pozostałości pieczywa bożonarodzeniowego, następnie łamiąc go, mieszała z węglami, jaskrem i stłuczonymi skorupkami jajka, polewała słoną wodą. 

 

Z kolei na Podlasiu, pola obchodził mężczyzna.  Przystrojony kwiatami, w rękach trzymał pochodnie oraz pieróg, a niekiedy na głowie miał bochen chleba. Po zakończonym obchodzie rozpalano ognisko i jedzono pieroga.

 

Wielkanoc: paska, baby, małe chlebki

 
Wielkanoc w kulturze ludowej, był to nie tylko czas zmartwychwstania Chrystusa ale również – a może przede wszystkim – okres odradzającego się życia. Po długich mroźnych miesiącach przyroda budziła się z zimowego odrętwienia. Powitanie oraz zaskarbienie sobie przychylności witalnych sił otaczającego ludzi świata wymagało oczywiście różnorakich zabiegów i obrzędów.

 

Niepoślednią w nich rolę spełniał chleb i specjalne rytualne pieczywo. Wypiekano je dopiero w Wielkim Tygodniu, wcześniej - na tydzień przed Palmową Niedzielą surowo przestrzegano tabu zakazującego pieczenia chleba. Jego złamanie groziło pleśnieniem wszystkich bochenków przez cały następny rok.

 

Znamienne jest, że cały Wielki Tydzień traktowano jako czas swoistej żałoby. Ludzie wraz z otaczającą ich fauną i florą zanurzeni byli w stanie symbolicznej śmierci. Apogeum tejże „żałoby” przypadało na Wielki Piątek – w wiejskim domu obowiązywały wówczas takie same zakazy i nakazy jak podczas śmierci członka rodziny. Nie wolno było zabijać zwierząt, czesać się, wylepiać izby, należało zasłaniać lustra, oczywiście nie można było wypiekać chleba. Złamanie którejkolwiek z tych zasad mogło sprowadzić na całą społeczność długotrwałą suszę. Smutny, ten okres kończył się wraz z nadejściem Wielkiej Soboty.

 

Na ten dzień przygotowywano specjalne pieczywo – tak zwaną paską. Do jej wypieku używano mąki razowej (pszenicznej, żytniej bądź gryczanej), częściowo drożdży i zakwasu. Z wierzchu paska była smarowana słoniną oraz co bardzo istotne dekorowana na wzór ciasta weselnego (krzyżami, ptaszkami, kwiatami). Podczas jej przygotowania, gospodarz nie mógł zaglądać ani do dzieży ani do pieca: groziło to nie tylko nieudaniem się wypieku, ale również osiwieniem samego gospodarza.

 

Wreszcie nadchodziła Wielka Sobota – wówczas paska, razem z pisankami i chrzanem niesiono do kościoła na święcenie. Tutaj następowało swoiste współzawodnictwo gospodyń, każda starała się pochwalić swoim wypiekiem.

 

Zdarzało się również, że liczono przypalone ciasta – jeśli było ich więcej niż dwadzieścia cztery wróżyło to upalny rok. Następnie, odstawiano poświęcone pokarmy na jeden dzień.

 

Po upływie tego czasu obdzielano – uświęconym chlebem – członków rodziny oraz zwierzęta domowe. Tak przygotowany pokarm zabezpieczał domowników i żywy inwentarz przed różnej maści chorobami.

 

Cały proces przygotowania pieczywa wielkanocnego bardzo przypominał obrzędy bożonarodzeniowe czy nawet weselne. Liczne zakazy i nakazy podczas jego wypieku, spożywanie go przez wszystkich – nie wyłączając zwierząt (po uświęcaniu, a więc po „wzmocnieniu”), wreszcie używanie paski do zabezpieczania się przed chorobami oraz zdobienie jej symbolami płodności. Wszystko to wprowadzało uczestników świąt w kosmiczny niemalże wymiar.

 

Podobnie jak w dniu Bożego Narodzenia tworzył się krąg jedności ze wszystkimi istotami żyjącymi. W sferze Wielkiej Nocy (a więc nie tylko w sensie chrześcijańskim, ale przede wszystkim w rozumieniu ludowym – na poły pogańskim) chodziło o zapewnienie wzrostu i życiodajnej siły przyrodzie. Wdrożenie cyklu świata na odpowiednie, odwieczne tory wegetacji po zimowej martwocie.

 

Owe pobudzanie witalnych sił świata, miało również związek ze światem zmarłych. Gwoli wyjaśnienia, wspomnieć należy iż jeszcze do końca XIX wieku na niemalże całej Słowiańszczyźnie utożsamiano Wielki Czwartek z dniem zadusznym.

 

To właśnie wtedy spodziewano się odwiedzin duchów przodków. Obowiązywał wówczas zakaz szycia i przędzenia (prawdopodobnie by nie uwięzić dusz przebywających w świecie żywych). W dzień ten pieczono specjalne małe chlebki przeznaczone dla dzieci (na Huculszczyźnie nazywane „kukucami”) lub baby (we wschodniej Wielkopolsce zwane „perepeczkami” ), z którymi chadzano na cmentarze.

 

Obdarowywanie pieczywem najmłodszych nie wynikało pierwotnie z troski czy chęci sprawienia im przyjemności. Dzieci, z racji swej niedojrzałości czy nawet aseksualności przebywały niejako poza marginesem „normalnego” społeczeństwa. Bliżej było im do świata niematerialnego niż rzeczywistego, dlatego doskonale nadawały się na swoistych łączników między tymi wymiarami.

 

Chleb natomiast był ofiarą - prośbą dla zmarłych, którzy także opiekowali się zasianym do ziemi ziarnem. W obrzędach wielkanocnych miał więc chleb ogromne znaczenie. Obok jajka był symbolem życia, płodności, wprowadzał wszystkie istoty w jeden mityczny krąg życia, spełniał role lekarstwa czy daru tak pożądanego przez „cienie” przodków, a zapewniającego ich przychylność i pomoc.                             

 

Dożynki: wieniec dożynkowy


Dożynki są świętem poświęconym plonom, zwieńczającym rok gospodarczy. Podczas nich dziękowano za zbiory i proszono o jeszcze lepsze w następnym roku. Tu kończy się to co zostało zapoczątkowane poprzez pierwszą orkę, pierwszy siew, aż do zbiorów plonów z pól, czyli szereg czynności mające na celu uzyskanie zboża.

 

Fot. Archiwum własne

 

1. Wienic dożynkowy. 2. Przepiórka

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

Na polu pozostawiano ostatnią kępę, czy też pas nieskoszonego zboża, który miały zapewnić urodzaj w przyszłym roku. Kłosy były później koszone przez najlepszego żniwiarza i dawano je żniwiarkom do wplecienia w wieniec dożynkowy.

Podczas wnoszenia do stodoły pierwszego snopa zboża, gospodarz witał żniwiarzy bochnem chleba, który kładziono w miejscu gdzie miało być składowane zboże.

 

W Polsce centralnej na polu zostawiano pęk kłosów, który ozdabiano kwiatami, jarzębiną i jagodami (tzw. przepiórka). Wokół pęków formowano z kamieni stół, kładziono na nich białe płótno i kawałek chleba. Czynność ta była formą dziękczynienia za urodzaj oraz formą ołtarza poświęconego istotą z dolnego świata i opiekującymi się roślinnością.

Wspomniane już wieńce dożynkowe, czyli „plon” często był ozdabiany chlebem, rogalami i piernikami. Wieniec symbolizował wszystkie plony. Niosła go najlepsza żniwiarka wraz z żeńcami, a za nimi szedł odświętnie ubrany orszak żniwiarzy. Wieniec był przenoszony do kościoła, a potem do dworu.

 

Fot. Archiwum własne

Orszak żniwiarzy niesie wieniec dożynkowy i chleb


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wieńce przechowywano do następnego roku, a wykruszone z kłosów ziarno dodawano do ziarna siewnego.

Pan dworu dostawał także pierwszy upieczony chleb z tegorocznych zbiorów. Chleb w tym momencie pełnił funkcję magiczną. Pomagał w mediacji mieszkańców wsi z panem dworu, który był uważany za obcego, przedstawiciela innego świata. Obdarowanie było potwierdzeniem ważnej roli dziedzica jako mediatora pomiędzy mieszkańcami wsi a demonami agrarnymi. Bochen był podziękowaniem za dotychczasowe zbiory i prośbą o urodzaj w następne żniwa.

 

Kamila Gillmeister, Radosław Wiecki - Centrum Wystawienniczo – Regionalne Dolnej Wisły w Tczewie

 

Magia dzieży i pieca http://wiano.eu/article/690


MIEJSCE NA REKLAMĘ

Artykuły polecane

Najczęœciej czytane

do góry

Copyright © 2009 Wiano.eu | Wszelkie prawa zastrzeżone
Tworzenie stron Webton.pl