wiano.eu
YouTubeFacebook

2010-11-24 Magia dzieży i pieca

Dzieża, łopata i piec – to najważniejsze narzędzia i urządzenia do wypieku chleba. Ale w kulturze ludowej miały też znaczenie magiczne. Dzieży nie można było zauroczyć, łopata służyła do leczenia oczu, a piec - do sprowadzania śmierci na teściów.

 

Dzieża

Najważniejszym naczyniem służącym do wyrobu ciasta była dzieża. Wykonywano ją z drewnianych klepek, najlepiej dębowych, spojonych obręczą. Na dole była szersza, u góry węższa. Niektóre dzieże miały wieka, najczęściej słomiane.

 

Fot. Archiwum własne:

Dzieża do wyrobu ciasta, w niej ustawiono łopatę do wsuwania chleba do pieca. Przy piecu stoi niecka (inaczej kopańka) do wygniatania ciasta.  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Drewno na dzieżę musiało być suche, żeby podczas wielokrotnego użycia nie rozszerzyły się klepki, inaczej ciasto nie urośnie, a nowe drewno mogło wydzielać soki i aromaty niepożądane dla wypieku.

 

Ludzie uważali, że najlepszym drewnem jest to rażone piorunem.

 

Ważne było także ułożenie klepek: zgodnie z kolejnością słoi.
Nową dzieżę należało zakwasić, czyli pozostawiano w niej na kilka dni, mąkę rozrobioną z wodą.

Dzieżę łatwo można było zauroczyć. Aby ja naprawić, czyli rytualnie oczyścić, należało okadzić ją wiankami poświęconymi w Boże Ciało, dać powąchać psu (jeśli zepsuła się od powąchania świni), kładziono naczynie do góry dnem i bito je miotłą wołając przy tym: A pamiętaj, żebyś mi się sprawiła.


Dzieży nigdy nie myto, żeby się nie rozeschła i nie rozpadła. Jedynie wyskrobywano ciasto i wygładzano mokrą ręką. Przy konserwacji i dbaniu o magiczne właściwości dzieży, należało uważać, żeby naczynie nie zakwitło, czyli nie spleśniało.

Jednym z najbardziej rygorystycznych zakazów dotyczących dzieży był bezwzględny zakaz pożyczania. Wierzono, że wraz z pożyczanym przedmiotem z domu wyjdzie szczęście i pomyślność, a niedoświadczona gospodyni może ją zauroczyć lub zepsuć. Jeśli już się zdarzyło pożyczyć naczynie, osoba oddająca musiała wykonać kilka czynności ochraniających dzieżę. Należało ją oddać z kawałkiem podpłomyka i przykrytą czystym płótnem mówiąc: Bóg zapłać.


O roli dzieży w kulturze ludowej świadczy jej obecność podczas najważniejszych momentach życia ludzkiego. Służyła za stół podczas bożonarodzeniowej Wigilii. Na niej podczas ślubu oczepiano pannę młodą i przyjmowano do grona mężatek. Na wieku dzieży kładziono ciasto weselne, tzw. korowaj. 

Dzieżę przechowywano na pokuci (kąt chaty, na ławie pod świętymi obrazami), co także było oznaką powszechnego szacunku, którym otaczano naczynie.

 

Łopata

Oprócz dzieży ważnym narzędziem używanym przy wypieku chleba była łopata, którą również otaczano wielkim szacunkiem i przypisywano jej magiczne właściwości, szczególnie apotropeiczne (odpędzające zło). 

 

Jednym z zabezpieczeń przed uderzeniem pioruna było wynoszenie łopaty chlebowej przed chałupę. Podobne ochronne funkcje pełniła przed gradobiciem. Łopata była używana jako środek leczniczy, szczególnie w chorobach oczu: Okadzić się „cukrem i kaszą” albo „syrocką, kaszą [h]reczaną i zeskrobkami z łopaty”, którą się chleb sadza do pieca (za: Z.A.K. Lecznictwo ludowe, Wisła 1984, t. 4, s. 353).

 

Dbałość i szczególne traktowanie narzędzi i urządzeń do wyrobu chleba oraz samego pieczywa wynikała z chęci zapewnienia sobie dobrobytu i pomyślności.

 

Piec

Piec w organizacji domostwa pełnił jedną z najważniejszych funkcji. Ciepło ognia przyciągało do niego dusze, tajemne siły, które chciały się ogrzać. Był siedliskiem duchów przodków. Piecu jako miejscu sakralnemu i symbolicznemu (wyznaczał centrum domu), należał się szacunek, więc nie było można w niego pluć, spalać śmieci, bawić się ogniem.

 

Fot. Archiwum własne

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Należało także wykonać znak krzyża świętego przy zapalaniu jak i wygaszaniu ogniska. Podczas rozpalania nie było można odwracać się tyłem do pieca, ponieważ groziło to pożarem domostwa.

 

W kulturze ludowej były dnie, np. Zaduszki, w których był zakaz palenia w piecu, żeby nie dręczyć dusz.

Piec, szczególnie komin, był również łącznikiem światów: boskiego, ludzkiego i diabelskiego. Komin był bramą dla czarownic wylatujących na sabaty, drogą w zaświaty, wejściem dla demonów, np. zmór. Jednocześnie piec i jego okolice były zamieszkiwane przez duchy opiekuńcze, jak krośniaki (krasnoludki).

Wielką wagę przywiązano do rozbierania pieca chlebowego. Należało zostawić podmurówkę, żeby miejsce po piecu zawsze było widoczne. Chłopi uważali takie miejsce za siedliska diabelskie.

 

Żużel, cegły z rozbiórki rozrzucano na drogę (następne niebezpieczne miejsce, wg mieszkańców wsi). Dlatego przy budowie domostwa uważano, żeby nigdy nie postawić domu na miejscu zburzonego pieca, czy też na dawnej drodze. 

Piec, szczególny pusty, mógł być wykorzystywany w celach szkodliwych człowiekowi, zwierzętom i całej gospodarce. Wnosząc do domu nowonarodzone ciele, należało zamknąć piec, żeby zwierzę nie chciało wrócić skąd przybyło. Nieszczęście, śmierć  sprowadzało sięganie do pieca po chleb, gdy ten stoi pusty.

 

Pusty piec mógł być wykorzystany do sprowadzenie śmierci na teściów. Wystarczyło, jeśli panna młoda podczas wesela zajrzała do pieca w chałupie męża i wymówiła słowa: A czy w piecu jest jaka? Schowa się tato i mama.

Piec był rekwizytem podczas obrzędów narodzinowych, podczas porodu były otwierane drzwiczki. Kobiety rodziły także w pobliżu niego, co miało ułatwić poród. W okolicach pieca zakopywano łożysko i wylewano wodę z kąpieli noworodka (bardzo często dzieci kąpano w nieckach do wyrobu ciasta chlebowego).

 

Przy piecu chlebowym odbywał się także rytuał uznania dziecka przez ojca: akuszerka kładła dziecko pod progiem lub przy piecu, mówiąc kto posiał, niech zbiera, ojciec brał noworodka na ręce, co było równoznaczne z uznaniem.

Piec, podobnie jak podczas narodzin i podczas ślubu, był wykorzystywany w obrzędach recepcyjnych. Nowa gospodyni wchodząc do domu męża powinna zajrzeć do komina, co miało być symbolicznym włączeniem do gospodarstwa. Przy przenosinach świekra dawała  synowej kawałek ułamanego chleba. 

 

Piec służył także jako miejsce do spania dla dzieci i starców, którzy byli najbliżej zaświatów i uważano ich za pośredników pomiędzy światem ludzkim i demonicznym.  

 

Kamila Gillmeister, Radosław Wiecki - Centrum Wystawienniczo – Regionalne Dolnej Wisły w Tczewie

 

Wypiek chleba http://wiano.eu/article/689

Pieczywo obrzędowe http://wiano.eu/article/696

MIEJSCE NA REKLAMĘ

Artykuły polecane

Najczęœciej czytane

do góry

Copyright © 2009 Wiano.eu | Wszelkie prawa zastrzeżone
Tworzenie stron Webton.pl