wiano.eu
YouTubeFacebook

2010-12-02 Święta na Mazowszu

Boże Narodzenie nie zawsze obchodzono tak, jak celebrujemy je dzisiaj.

 

Dawniej:

- Nie życzono sobie zdrowia, szczęścia czy miłości, lecz wypowiadano słowa „Byśmy w zdrowiu za rok doczekali”.

 

 - W kątach izb stawiano snopy niewymłóconego zboża, na które wieszano światy – ozdoby z opłatka o różnych kształtach.

 

- Choinki przystrajano najczęściej jabłkami, wypiekanymi własnoręcznie piernikami, ozdobami ze słomy i bibuły.

 

- Układano pod wigilijnym stołem lemiesz, obwiązywano łańcuchem nogi stołu.

 

- Podczas wieczerzy obowiązkowo próbowano każdej potrawy, aby jej nie zabrakło w kolejnym roku.

 

- Do stołu wigilijnego starano się zasiadać w parzystej liczbie osób (by nikogo w przyszłym roku nie zabrakło). Jeśli takiej liczby nie było do stołu zapraszano sąsiada, wędrowca lub żebraka.

 

- Po kolacji gospodarz kruszył kolorowy opłatek do koszyka z sianem i obdzielał nim zwierzęta.

 

To tylko niektóre różnice.

 

Jaka była Wigilia i okres bożonarodzeniowy ponad 100 lat temu, dowiesz się odwiedzając wnętrza dziesięciu wiejskich chałup w Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu.  Już 12 grudnia ponad stuletnie chaty przybiorą odświętny dawny wystrój bożonarodzeniowy. 

 

Fot. Archiwum muzeum

 

1 i 2. Szopki i ozdoby choinkowe

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W naszych czasach, gdy potrawy na stole wigilijnym są tak wymyślne, że bardziej przypominają egzotyczne niż rodzime, a choinka jest bardziej przebrana niż ubrana wystawa „Boże Narodzenie na Mazowszu”, prezentująca tradycyjne rytuały świąteczne, zyskuje wymiar szczególny.

 

Fot. Archiwum muzeum

 

1. Stół wigilijny 2. Ubrana choinka 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dawniej izby i sienie przystrajano ręcznie wykonanymi ozdobami ze słomy, z czasem – również z  kolorowej bibuły. Aby upamiętnić rolnicze pochodzenie Świąt Bożego Narodzenia w kątach izb stawiano snopy niewymłóconego zboża, na które wieszano światy – ozdoby z opłatka o różnych kształtach.

 

Choinka z ozdobami z bibuły i słomy

 

Choinki ubierano dopiero w Wigilię i niewiele miały one wspólnego z tymi, które dziś cieszą nasze oczy.

 

W ubogich domach drzewka choinkowe pojawiły się dość późno, wraz z początkiem XX wieku były obecne u bogatych mieszkańców wsi. Przystrajano je najczęściej jabłkami, wypiekanymi własnoręcznie piernikami, ozdobami ze słomy i bibuły oraz orzechami barwionymi niekiedy na złoty lub srebrny kolor.

 

W domach o niewielkich  izbach ze względu na oszczędność miejsca podwieszano drzewka pod sufitem. Ważnym elementem świątecznego wystroju wnętrz były też zielone gałązki sosnowe bądź świerkowe, które umieszczano nad obrazami, drzwiami oraz rozkładano na podłodze.

 

Wigilijne rytuały

 

Dziś już nie układamy pod wigilijnym stołem lemiesza, nie obwiązujemy też łańcuchem nóg stołu. Dawniej przestrzegano tych, jak  i wielu innych rytuałów, co więcej -  przykładano do nich ogromną wagę. Lemiesz czy fragment pługa miał zapewnić urodzaj w przyszłym roku i odstraszać krety, natomiast łańcuch dopomóc, by „chleb domu się trzymał”, słowem – by gospodarzy nie dosięgnął głód.

 

Pod biały obrus, przeznaczony na wigilijną wieczerzę, wkładano siano, czasem rozkładano je też dokoła stołu czy ławy, aby upamiętnić przyjście na świat Jezusa w stajence betlejemskiej.

Wraz z nastaniem wigilijnego poranka myśli kobiet koncentrowały się wokół przygotowywania potraw. Pozostali domownicy zachowywali się nieco inaczej niż zwykle. Nie było mowy o spaniu do późna czy leżeniu w łóżku po przebudzeniu. Ranne wstanie miało zapewnić pracowitość i żwawość w roku następnym.

 

Zgodnie z zasadą „jaka Wigilia, taki rok cały” starano się nie kłócić i spędzić ten dzień „jak Pan Bóg przykazał”. Ważne było, aby  pierwszym gościem był w tym dniu mężczyzna. Zdarzało się nawet, że jeśli do chałupy zbliżała się kobieta i miała być pierwszym gościem, nie wpuszczano jej .

 

W tym dniu nie można było niczego pożyczać, gdyż groziło to utratą mienia. Dla kontrastu – pomyślną wróżbą była natomiast udana kradzież, która zapewniać miała pomyślność  i spryt w przyszłości.

 

Duchy wigilijne

 

Istotnym elementem towarzyszącym  mieszkańcom wsi w Wigilię było przekonanie o obecności w tym dniu przyjaznych duchów zmarłych. Wierzono, że przebywają one wśród żywych i dlatego nie należy wykonywać gwałtownych ruchów, by ich nie spłoszyć.

 

Zdarzało się nawet, że gospodyni omiatała krzesło zanim usiadła lub głośno wypowiadała czynność, którą zamierzała wykonywać.

 

Absolutnie nie należało szyć, by nie „opleść” jakiejś zbłąkanej duszyczki. Na noc obowiązkowo zostawiano uchylone okno, w miseczkach umieszczano potrawy, rozpalano też ogień, by duchy mogły się ogrzać.


 

Wieczerza wigilijna

 

Do wieczerzy wigilijnej zasiadano wraz z pojawieniem się pierwszej gwiazdy na niebie, zaś w przypadku dużego zachmurzenia wyznacznikiem był zachód słońca.


Tradycyjnymi mazowieckimi potrawami wigilijnymi były: kapusta z grochem, kluski z makiem, kapusta z grzybami, barszcz grzybowy, zupa z suszonych owoców, ziemniaki z wody, racuchy zwane słodziakami, ryby, pierogi z kapustą i grzybami, czy rwaki – ręcznie wyrabiane kluski.

 

Starano się, by na stole była nieparzysta liczba potraw, gdyż wierzono, że liczba taka symbolizuje otwartą sytuację, w której wiele może się jeszcze zmienić na lepsze.

 

Ilość dań uzależniona była od zamożności gospodarzy, więc na stole można było ujrzeć 3 dania, 5, 7, a nawet 9 czy 11.

 

A. Bruckner i Z. Gloger podają, że wieczerza chłopska składała się z 7 potraw, szlachecka z 9, zaś pańska z 11. Podczas wieczerzy obowiązkowo należało spróbować każdej potrawy, aby jej nie zabrakło w kolejnym roku. Według innego obyczaju potraw musiało być 12 – na pamiątkę dwunastu Apostołów, bądź liczby miesięcy w roku.

Dla odmiany – do stołu wigilijnego starano się zasiadać w parzystej liczbie osób. Mieszkańcy wsi uważali, że jeśli będzie to liczba nieparzysta, wówczas w przyszłym roku kogoś zabraknie. Jeśli więc przewidziano nieparzystą liczbę osób przy stole zapraszano sąsiada, wędrowca lub żebraka.


 

Modlitwy wigilijne

 

Wigilijna wieczerza rozpoczynała się wspólną modlitwą, po której dzielono się opłatkiem. Nie życzono sobie zdrowia, szczęścia czy miłości, lecz wypowiadano słowa „Byśmy w zdrowiu za rok doczekali”. Najważniejszym dobrem dla ludzi było po prostu życie upływające w zdrowiu.

 

Gospodarz podrzucał łyżkę grochu do góry, co miało zapewnić urodzaj grochu i pomnożenie przychówku. Następnie wieczór upływał na śpiewaniu kolęd i rozmowach. Wszyscy wspólnie wyruszali na pasterkę, by upamiętnić hołd złożony Chrystusowi przez pasterzy.

 

Obrzędy bożonarodzeniowe

 

Po powrocie gospodarze przewiązywali drzewka owocowe wykonanymi ze słomy powrósłami. Ci, którzy byli w posiadaniu pasieki szli również do pszczół, by obwieścić im radosną nowinę – inaczej nie obudziłyby się na wiosnę.

 

Nie skupiano się na obmyślaniu podarunków pod choinkę; miały one wyłącznie charakter symboliczny. Po kolacji gospodarz kruszył kolorowy opłatek do koszyka z sianem i obdzielał nim zwierzęta w stajni, stodole, czy chlewie na znak pojednania. Fragment opłatka lądował też w studni, gdyż zapewnić miał zdrową wodę.

 

Nie sposób pominąć w tym miejscu bogatej obrzędowości wróżbiarskiej towarzyszącej Świętom Bożego Narodzenia.

 

Przepowiadano przede wszystkim przyszłość, aurę, jaka będzie towarzyszyć ludziom  w następnym roku, a nawet stopień urodzaju.

 

Młode dziewczęta skupiały się na wróżeniu czasu zamążpójścia. Wyciągały w tym celu spod obrusa kłos siana i po jego kondycji oceniały, w którym momencie życia wyjdą za mąż.

 

Kłos zielony oznaczał, że panienka znajdzie męża już w przyszłym roku, żółty, zasuszony – że w dalszej przyszłości, zaś połamany bądź pokruszony sugerował, iż na drodze niewiasty nie stanie nigdy żaden mężczyzna.


 

Boże Narodzenie

 

Pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia spędzano w gronie najbliższej rodziny. Starano się przy tym nie opuszczać domu, gdyż obawiano się „co ludzie powiedzą”.

 

Dopiero drugi dzień Świąt spędzano z dalszą rodziną, tudzież sąsiadami. Z czasem tym wiążą się grupy kolędnicze nawiedzające gospodarzy. Warto wymienić chociażby grupę z gwiazdą, dziada z kozą, chłopców z szopką, Trzech Króli oraz Herodów. Grupy przyjmowano chętnie wierząc, że ich życzenia mają moc magiczną.

 

Za śpiewanie kolęd nagradzano członków grup łakociami, potrawami z wigilijnego stołu, alkoholem, a nawet drobnymi pieniędzmi.

Polska obrzędowość bożonarodzeniowa jest niezwykle barwna i bogata. Pod względem kulturowym stanowi wyjątek na skalę Europejską.

 

Wiele spośród obyczajów bożonarodzeniowych prezentuje jak co roku Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu w ramach wystawy „Boże Narodzenie na Mazowszu”. We wnętrzach skansenowskich chałup można dostrzec akcesoria niezbędne do wykonywania tradycyjnych ozdób choinkowych, czy wypieku świątecznych ciast. Nie zabraknie też przygotowań do Świąt, które jawić się będą jako łuskanie fasoli, darcie pierza czy przygotowywanie pochodni do wyjścia na pasterkę.

 

Ekspozycja „ Boże Narodzenie na Mazowszu” jest  prezentowana od 12 grudnia 2010 roku do 27 lutego 2011 roku.


Agnieszka Jezierska – Chalicka

MIEJSCE NA REKLAMĘ

Artykuły polecane

Najczęœciej czytane

do góry

Copyright © 2009 Wiano.eu | Wszelkie prawa zastrzeżone
Tworzenie stron Webton.pl