wiano.eu
YouTubeFacebook

2010-12-21 Święta w Radomskiem

Muzeum Wsi Radomskiej, jak co roku, przygotowało świąteczny wystrój wnętrz chałup, by wprowadzić nas w doniosły klimat radomskiej wsi w okresie bożonarodzeniowym. Tegoroczna aranżacja pokazuje jak różnice majątkowe i status społeczny wywierały wpływ na sposób świętowania.


 

Wigilię zaaranżowano w dwóch chałupach,  pokazując jak różnice majątkowe chłopów przekładały się na sposób świętowania. Ekspozycje - ukazujące Boże Narodzenie - przeniosą nas w lata 60. ubiegłego wieku i w okres międzywojenny do zamożnej rodziny. Trzech Króli spędzimy z księdzem chodzącym po kolędzie.

 

Wigilia w chałupie z Kłonówka u majętnej rodziny

 

W chałupie z Kłonówka mieszkała dość majętna trzypokoleniowa rodzina. Dom przystrajano na Wigilię w różnoraki sposób.

 

Wnoszono snopy nie wymłóconego zboża. Stawiano je w kątach izby. Na wysokości 2/3 ścian przypinano gałązki szpilkowego drzewa tworząc łańcuch okalający pomieszczenie.

 

Fot. Barbara Polakowska

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Gałązki powtykano także za święte obrazy oraz okolono nimi kapliczkę umieszczoną nad stołem. Tutejsza rodzina mogła pozwolić sobie na wykorzystanie droższych gałązek świerkowych.

 

Ze świerka wykonano także podłaźnik czyli kilka związanych gałęzi, obyczaj stosowany zanim przyjęło się stawianie choinki. Zamocowano go u belki podtrzymującej powałę, podobnie jak kilka światów; kulistych form zrobionych z opłatków. Światami przystrojono podłaźnik, zdobią go również jabłka i orzechy.

 

Ławę, na której spożywano wigilijną wieczerzę okręcono misternie uplecionym słomianym powrósłem, by zabezpieczyć obejście od ingerencji demonicznych sił. Polepę pod ławą wyściełano słomą na pamiątkę narodzenia Jezusa w stajence oraz dla wygody dusz przodków odwiedzających – jak wierzono - wtedy domostwo.

 

Obok ławy zasłanej sianem i obrusem ustawiono dzieżę, również przykrytą sianem oraz ręcznikiem. W owym sprzęcie wyrabiano ciasto na chleb – święty pokarm chłopów. Obecność dzieży w wigilijnej izbie pozytywnie więc wpływała na pomyślność gospodarki i bogactwo rodziny. Dzieżę wykorzystywano wtedy w charakterze stołu.

 

Sam stół zastawiono postnymi potrawami, których ilość świadczy o zamożności domu. Spożywano kapustę z grochem, śledzie, racuchy, suszone grzyby, śliwki i jabłka, kluski z makiem, pierogi z kapustą. Przepijano kompotem z suszu, a potrawy suto polewano lnianym olejem.

 

Na środku ławy położono najdorodniejszy bochen chleba – symbol obfitości i dostatku. Na środku izby zaś rozłożono snop zboża. Gospodarz kładł się na nim zwrócony twarzą do powały i ciskał pojedyncze kłosy skierowane słomą ku górze, tak by utkwiły w szparach belek i desek. Ilość zawisłych kłosów oznaczała liczbę kop zboża zebranych podczas najbliższych żniw.

 

Na rozłożonej słomie chętnie bawiły się dzieci, które tego wieczoru mogły beztrosko płatać różne figle. Na polepie leży rozrzucony groch; to pozostałość innego zabiegu magicznego wpływającego na urodzaj, kiedy to podrzucano nasiona pod powałę.

 

Przy piecu postawiono wiadro. Wlewano do niego wodę, wrzucano pieniądze i myto się na urodę i bogactwo w nadchodzącym roku.

 

Pod trzon kuchenny naniesiono dużo więcej niż zwykle porąbanego drewna. Czyniono tak, ponieważ przez pierwszy dzień Świąt zabronione było wykonywanie cięższych prac oprócz niezbędnego obrządku przy hodowanych zwierzętach. Respektowano także zakaz tkania, szycia, przędzenia i motania, ponieważ zajmowały się tym wtedy kobiece demony, a poza tym pomiędzy nici mogła zaplątać się dusza przodka przebywającego w chacie. Dlatego też dla bezpieczeństwa kołowrotek i wrzeciona nakryto płótnem.

 

Wszelkie ręczniki pozdejmowano ze sznurków czcząc w ten sposób Chrystusa powieszonego przecież na krzyżu.

 

Urodzaj na poszczególne rodzaje zboża wróżono przykładając do chleba nóż, do niego natomiast opłatek. Pojawienie się rdzy na ostrzu po którejś stronie oznaczało marne zbiory zboża, z którego zrobiono przylegający bochen lub surogat chleba.

 

Wróżbę czyniono na stole, gdzie leżały także różnokolorowe opłatki przeznaczone dla ludzi i zwierząt.

 

W sieni, gdzie trzymano drób, położono żelazną obręcz z nasypanym wewnątrz ziarnem. Dzięki temu kury miały składać jajka tylko w obrębie swojego gospodarstwa.

 

Na strzesze chłopcy ze wsi umocowali słomianą kukłę. Oznaczało to, że w domu mieszka dziewczyna gotowa do zamążpójścia. W przypadku kiedy panna nie upilnowała wyrostków chcących jej zrobić psikusa, musiała na rok zrezygnować ze ślubu. W przeciwnym razie mogła urodzić czarownicę. 

 

 

Wigilia w chałupie z Bartodziejów u biednej rodziny

 

Chatę zamieszkiwała samotna kobieta z dzieckiem.

 

Do izby wniesiono dwa cienkie snopy, z których jeden jest rozłożony do zabawy dziecka.

 

Zarówno łańcuch na ścianie okalający pomieszczenie, jak i podłaźniczka są wykonane z gałązek sosnowych, materiału taniego i łatwo dostępnego. Na podłaźniczce zawieszono tylko jeden świat i małą ilość jabłek i orzechów.

 

Pod stołem znajduje się znikoma ilość sieczki i siana widocznego również na stole. Stół oplata cienkie słomiane powrósło.

 

Potraw wigilijnych jest niewiele i są one mało urozmaicone. Oprócz kaszy gryczanej spożywane są dary natury w postaci garstki orzechów, śliwek i jabłek. Bochen chleba jest nieduży, a butelka z olejem to zaledwie „ćwiartka”.

 

Stojący na kuchni stary, drutowany garnek na wodę z monetą do rytualnego obmycia również nie jest pokaźnych rozmiarów. Przy kuchni ułożono stos chrustu, za który nie trzeba było dodatkowo płacić.

 

W sieni leży obręcz, lecz zaledwie drewniana, pochodząca ze zniszczonego przetaka, do której wsypano nieco ziarna dla kur, by nie znosiły jajek u sąsiadów.

 

Pierwszy dzień Świąt w chałupie z Alojzowa

 

Pierwszy dzień Świąt przedstawiono w chałupie z Alojzowa. Ekspozycję stałą domu urządzono na lata ’60-te XX wieku.

 

Starsza generacja mieszkająca w kuchni, w odróżnieniu od młodego pokolenia zajmującego pokój, stosowała jeszcze niektóre dawne zwyczaje, częściowo w formie zabawy, dla estetyki lub przez siłę tradycji, najczęściej już bez uzasadnień magicznych. Dlatego też w kuchni stoją snopy, a za obrazy wetknięto świerkowe gałązki.

 

Pod oknem stoi bogato ustrojona choinka, ubrana w ozdoby wykonane podczas Adwentu. W dużej mierze użyto w tym celu współczesnych materiałów: papieru, bibuły, sreberek.

 

Fot. Barbara Polakowska

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Stół zastawiono potrawami obiadowymi. Tego dnia zwyczajowo spożywano rosół, ponadto chleb z kiełbasą, racuchy, ciasto, a wszystko popijano herbatą lub kawą.

 

Na kuchni stoi misa z wodą. Dawniej wynoszono ją tego dnia rankiem z chałupy i pozostawiano pod gołym niebem na dłuższy czas, by wywróżyć pomyślność w najbliższym roku. Śnieg znajdywany w naczyniu oznaczał łatwo zarobione pieniądze, woda – pieniądz zarobiony z trudem, natomiast pustka symbolizowała biedę.

 

Przy kuchni leży szufelka z zamiecionymi śmieciami. Dawny obyczaj bowiem nakazywał nie wynosić w pierwszy dzień Świąt odpadków z obawy przed wyniesieniem z domu szczęścia.

 

Na parapecie położono dwanaście łupin cebuli posypanych solą. W ten sposób aż do święta Trzech Króli wróżono pogodę na nadchodzący rok. Każda skórka warzywa oznaczała jeden miesiąc. Gdy zawilgotniała spodziewano się deszczu, gdy pozostawała sucha; pogody.

 

W pokoju młodych wyraźnie znać wpływ czasu na obyczajowość. Za stołem postawiono sztuczną choinkę ubraną w bombki, a u sufitu powieszono jemiołę. Na stole leżą wstążki ze sztucznego materiału i konik na biegunach; prezenty, które otrzymały dzieci podczas Wigilii.

 

Drugi dzień Świąt w chałupie z Chomentowa
 
Drugi dzień Świąt zaaranżowano w chałupie z Chomentowa. Wystawa prezentuje Święta w zamożnej rodzinie w okresie międzywojennym. W tym czasie pojawiła się na wsi radomskiej choinka, lecz co ciekawe początkowo podwieszano ją za czubek u powały. Ubierano ją podobnie jak wypartego podłaźnika w jabłka, orzechy i światy.

 

Za obrazy wetknięto świerkowe gałązki i pęczki słomy. Tego dnia wynoszono z izby snopy zbóż. Zwyczaj nakazywał także zanieść bydłu siano i słomę użytą podczas Wigilii oraz różnokolorowe opłatki.

 

Na krześle położono w woreczkach owies, który święcono w kościele, by dodać go do ziarna przeznaczonego na siew.

 

Przy kuchni stoi tara, dzbanek i konewka; przedmioty, które domownicy znaleźli rano pod domem. Starym obyczajem bowiem w Wigilię wykradano sobie różne rzeczy na wróżbę powodzenia w nadchodzącym roku. Należało oddać je właśnie na św. Szczepana.

 

Na parapecie zalegają położone w Boże Narodzenie łupiny cebuli wróżące pogodę.

 

W drugi dzień Świąt następowało zwyczajowe godzenie służby. Gospodarz przedstawiając zalety pracy u siebie, częstował najemników jadłem i napitkiem, stąd oparta o stół opałka ze smakołykami i flaszka wódki. Stół zastawiono wyrobami mięsnymi, chlebem, ciastem i naczyniami na napoje.

 

Trzech Króli w chałupie z Jastrzębiej

 

Chałupę z Jastrzębiej zaaranżowano na święto Trzech Króli. Brak już snopów, ale za obrazami tkwią jeszcze świerkowe gałązki i pęczki słomy.

 

Fot. Barbara Polakowska

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pod oknem wisi podwieszona u pułapu choinka przystrojona w orzechy, jabłka i światy.

 

Do domu przybył z wizytą szczególny gość, ksiądz chodzący po kolędzie, którego przyjęto w izbie białej. Posadzono go za stołem, gdzie na obrusie leży naczynie na wodę święconą i kropidło. Obok w formie poczęstunku położono misę z sójkami – rodzajem pierogów pieczonych w radomskiem w okresie zimowych Świąt.

 

Ksiądz obdarował rodzinę świętymi obrazkami, za co otrzymał podziękowanie w postaci dóbr naturalnych.

 

Na kuchni położono kredę i rondelek z gałązkami jałowca święconymi tego dnia w kościele. Kredą narysowano na drzwiach wejściowych K+M+B, co odstraszało ciemne moce przed wtargnięciem do środka. Jałowiec zaś przygotowano do okadzenia chaty i obejścia w celu zabezpieczenia przed złem.

 

W izbie czarnej w przetaku leżą szczodraki będące rodzajem obrzędowego pieczywa w kształcie drzewek, kogutów, ślimaków, ludzi itp. Były przeznaczone dla szczodracarzy, chłopców w wieku od 6 – 12 lat, którzy w święto Trzech Króli odwiedzali domy życząc wszelkiej pomyślności.

 

Do izby czarnej wpuszczono kolędników przebranych za turonia, diabła z widłami, śmierć z kosą, dziada oraz kozę w kożuchu wywróconym włosiem na zewnątrz. Przybyli oni w zamiarze życzenia domostwu powodzenia, pokazania widowiska Herodów oraz zainicjowania szalonej zabawy. Kolędnicy wprowadzali do chałupy radosny chaos i zamieszanie, ganiając domowników, przewracając sprzęty domowe i sypiąc ziarno na urodzaj.

 

Przygrywający muzykanci używali instrumentów typowych dla wsi radomskiej, tj. akordeonu, skrzypiec i bębenka. Na ławie położono kawałki ciasta służące do zabawy w migdałowego króla. Ten kto znalazł w swym cieście migdał, wybierał swą królową i dawał jej kwiaty.

 

W ramach podziękowania kolędnicy byli częstowani alkoholem oraz otrzymywali różne produkty spożywcze.

 

Święta we Dworze z Pieczysk u ziemiaństwa

 

We Dworze z Pieczysk można przyjrzeć się życiu ziemiaństwa podczas Świąt.

 

W jadalni, gdzie postawiono snopy zbóż, stół zastawiono wazą z zupą, chlebem, wędlinami i kiełbasami, a także ciastem i alkoholem.

 

W salonie stoi choinka ubrana w pierniki, ciastka, jabłka i orzechy, a na stole widnieje poczęstunek złożony z ciastek i kawy.

 

Tegoroczna aranżacja prezentuje liczne aspekty polskiego zimowego świętowania, biorąc pod uwagę różne konteksty i formuły. Część z przedstawionych form jest znana i stosowana współcześnie, inne uległy przeistoczeniu, bądź zanikły. Wiele z pokazanych obrazów będzie dla zwiedzających nieznana i egzotyczna, dlatego też niezbędny okaże się komentarz przewodników.

 

Spotkanie z nowością stanowi dodatkowy atut aranżacji, gdyż kontakt z minioną obyczajowością z pewnością poszerzy horyzonty i wzbogaci wiedzę o człowieku, historii i narodowych tradycjach.

 

Marcin Stańczuk http://www.muzeum-radom.pl

MIEJSCE NA REKLAMĘ

Artykuły polecane

Najczęœciej czytane

do góry

Copyright © 2009 Wiano.eu | Wszelkie prawa zastrzeżone
Tworzenie stron Webton.pl