wiano.eu
YouTubeFacebook

2011-03-01 Lepienie garnków

Zabawa z gliną to wielka przyjemność dla dzieci i rodziców. Dlatego też Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie zaprasza co miesiąc do swojej pracowni artystów ceramików. Tym razem, czyli 2 marca, Robert Jehn-Olszewski będzie uczył pracy na kole garncarskim, a nie jest to łatwe zadanie.

 

Fot. Archiwum muzeum

Warsztaty edukacyjne

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tej sztuki można popróbować samemu, ale najpierw trzeba sobie przygotować warsztat.

 

Koło garncarskie

 

Najprostsze koło garncarskie składa się z dwóch tarcz: dolnej i górnej, które są połączone pionową osią i umieszczone w stojaku. Górna tarcza to warsztat, na którym odbywa się proces toczenia i formowania gliny w  przedmiot o pożądanym kształcie: dzbanka, miski, garnka itd.

 

Fot. Archiwum własne

Toczenie na kole - warsztat w Czarnej Białostockiej

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dolne koło jest elementem napędowym – osadzone w kamiennym lub żeliwnym gniazdku tworzącym łożysko ślizgowe. Płynnymi ruchami nóg wprawia się dolne koło w ruch obrotowy. Dzięki pionowej osi wprawiamy w ruch także górną tarczę.

 

Na stojaku układamy zapas gliny, naczynie z wodą do maczania rąk, naczynie z farbami, pędzel, deseczkę do wygładzania i ozdabiania, drut do odcinania gotowego naczynia.

 

Glina

 

Gliny są to substancje ilaste o różnym składzie chemicznym. Wspólna cecha to wysoka plastyczność, czyli zdolność tworzenia z wodą ciasta-masy plastycznej. Są gliny “tłuste” i “chude”. Tłuste lepsze są na koło i do lepienia ręcznego, chude nadają się bardziej do formowania przez odlewanie w formach ceramicznych. Gliny tłuste można schudzać np. piaskiem.

 

Jeśli nie chcesz wydawać pieniędzy na gotową masę, to musisz glinę wydobyć sobie z ziemi. Tylko pytanie, gdzie kopać? Gdy po deszczu zbierają się kałuże, być może tu właśnie jest glina. Jak już wiatr przewieje wodę, kopiesz w tym miejscu.

 

Oto rady e-grodek.pl jak sprawdzić, czy mamy do czynienia z gliną czy piaskiem:


 gdy nie można uformować wałka grubości ołówka, gleba nie jest zwięzła - mamy do czynienia z piaskiem;
 gdy nie można uformować wałka grubości ołówka, ale gleba jest zwięzła - piasek gliniasty;
 gdy nie można uformować wałka grubości połówki ołówka - glina silnie piaszczysta;
 gdy można uformować wałek średniej grubości, gleba skrzypi miedzy palcami - glina;
 gdy można uformować wałek średniej grubości, gleba słabo skrzypi, a po przełamaniu ma matową powierzchnię - piaszczysta glina,
 gdy gleba po przełamaniu ma szklistą powierzchnię - ił gliniasty;
 gdy gleba jest miękka jak masło – ił.

 

Dobrze jest zmagazynować trochę gliny. Przydałaby się jakaś beczka.
Napełniamy pojemnik wodą wrzucamy nakopaną glinę. Mieszamy dokładnie, tak by masa była jednorodna, bez grudek. Oczyszczamy z unoszących się śmieci i zostawiamy na noc. Następnego dnia wykopujemy dołek w ziemi, wlewamy do niego glinę z beczki przez sito malarskie. Budujemy nad dołkiem daszek, aby nie wpadały tam śmieci. Po paru dniach glina stwardnieje i popęka. I tak ma być.

 

Do lepienia, glina musi być jednorodna, bez grudek i zanieczyszczeń (kamyczków, śmieci). Najpierw, aby materiał nabrał lepkości, zlewa się go wodą. Następnie wyrabia się jak ciasto. Miesza się w trakcie wielokrotnego strugania (zdzierania na cienkie płatki) i zbijania w bryłę.

 

Mieszenie polega na urabianiu gliny rękoma tak długo, aż stanie się ona zupełnie jednolitą, sprężystą masą pozbawioną wszelkich zanieczyszczeń i pęcherzyków powietrza.

 

Po uzyskaniu należytej konsystencji, glinę dzieli się i formuje w wałki. Z wałka odcina się odpowiednie do wielkości planowanego naczynia kawałki tzw. klusy - podobnie jak przy zwałkowanym cieście. Im większe ma być naczynie, tym kawałek musi być większy.

 

Modelowanie gliny

 

Zwilżonymi w wodzie rękami wydłużamy i zaokrąglamy kawałek gliny, po czym kciukami wygniatamy w środku otwór i kształtujemy dno naczynia. Operując jedną ręką wewnątrz, a drugą na zewnątrz, modelujemy wyciągając ścianki naczynia, cyzelując brzusiec i wręb górnej krawędzi – oczywiście robimy to na kole garncarskim, wprawiając go w ruch obrotowy.

 

Jak mówią garncarze, kształty same z głowy przychodzą, same wchodzą w ręce i w umysł. A zatem do formowania kształtów musimy użyć swojej wyobraźni.

 

Zdobienie naczynia

 

W osiemnastowiecznym garncarstwie najczęściej stosowanymi technikami zdobienia były rytowanie i malowanie. Do rytowania służył specjalny grzebyk, którym wycinano w niewyschniętej jeszcze glinie układy linii prostych i falistych. Czasami odciskano też wzory stempelkami lub karbowanym wałeczkiem.

 

Fot. Archiwum własne

1.2.3 Fragment wystawy w muzeum w Toruniu

4. i 5. Wystawa stała w Państwowym Muzeum Etnograficznym

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Niekiedy naklejano na ściankę naczynia przygotowane wcześniej w foremkach elementy dekoracyjne. Wyroby malowano białą lub brązową glinką. Palcem lub pędzelkiem z końskiego włosia kładziono linie, kropki lub ukośne plamki.

 

Zakończenie pracy

 

Pracę kończy odcięcie drutem od koła gotowego wyrobu. Naczynia odstawia się do powolnego wysuszenia, które trwa ok. 2 tygodni. Przedmioty ustawia się w suszarni czyli w specjalnie przygotowanym stelażu, na którym układa się deski tworzące półki na naczynia.

 

Fot. Archiwum własne

Suszarnia w skansenie w Toruniu

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Przedmiotów nie ustawiamy na słońcu (bo pękają).  – Jak długo schną przedmioty? - To zależy od pogody, czasem naczynie musi schnąć dwa dni bo jak jest duże słonko pięknie, jak będzie bardzo szybko schło to też nie dobrze, bo się pokrzywi, najlepiej w cieniu, taki wiaterek jest lekki, to dzień, dwa, zależy od sztuki. Jak mniejsza to szybciej jak większa to będzie musiała dłużej schnąć bo jest grubsza i woda będzie musiała wyparować dopiero (…). Zimą się mało robi – odpowiada wieloletni garncarz.

 

Wypalanie

 

Wyschnięte naczynie trzeba jeszcze wypalić, aby można było je używać. Niektórzy garncarze przed wypalaniem nakładają glazurę – szkliwo. Glazurowanie upiększa naczynie i uszczelnia je. Używało się do tego celu tlenków ołowiu, miedzi i niekiedy związków antymonu.


Szkliwo przygotowywało się prażąc składnik w żeliwnym garnku aż do całkowitego utlenienia. Otrzymany tlenek mielono w żarnach, następnie mieszano z piaskiem i wodą tworząc zawiesinę, którą polewano ścianki naczyń.  

 

Dawniej wypalanie odbywało się w ogniskach i jednokomorowych piecach, np. chlebowych, z czasem specjalnie do tego celu budowanych piecach dwukomorowych. Zanim rozpalono piec, wypełniano komory pieca garnkami.

 

Fot. Archiwum własne

Piec gliniany w skansenie w Toruniu

1. Przód pieca, przez które wkładało się naczynia 2. Tył pieca - na dole otwór, przez który dostawało się powietrze, także do wygarniania popiołu

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Piec czynny w warsztacie w Czarnej Białostockiej

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Aby wewnątrz pieca osiągnąć temperaturę ok. 1000 stop. C zużywa się od 1 do 3 m sześciennych drewna. Tylko sosnowe drzewo się nadaje, bo dębowe ma – jak mówią garncarze - jedynie gorączkę, a nie ma ognia. Piec palony sosną nagrzewa się jednakową temperaturą (bo ogień jest i leci w górę pieca). Żeby dziewięćset stopni było, idzie czternaście godzin trzymać drzewo – mówi garncarz. Wypalanie garnków jest więc czynnością wielogodzinną. Ale za to ileż mamy satysfakcji, gdy spojrzymy na swoje dzieło!


 

MIEJSCE NA REKLAMĘ

Artykuły polecane

Najczęœciej czytane

do góry

Copyright © 2009 Wiano.eu | Wszelkie prawa zastrzeżone
Tworzenie stron Webton.pl