wiano.eu
YouTubeFacebook

2011-07-20 Jak dawniej prano

Jak dawniej prano można było zobaczyć w Zagrodzie w Kadzidle, gdzie odbywały się pokazy dawnych zajęć gospodarskich. Ciężka była to praca, nic dziwnego, że pranie urządzano tylko kilka razy w roku, najczęściej na wiosnę i lato.


Kiedy nie było mydła, a tym bardziej proszku do prania, bieliznę poddawano ługowaniu. Wkładano brudną bieliznę do naczynia z otworem w dnie (przez który spuszczano potem wodę), kładziono worek z popiołem osikowym lub bukowym i całość przelewano kilkakrotnie wodą.

 

Na skutek reakcji popiołu z wodą powstawał ług – roztwór o odczynie zasadowym (podobnie jak mydło).


Poruszano bieliznę, aby ług dotarł do każdego zakamarku tkaniny. Ług wykorzystywano do prania do momentu pojawienia się w sklepach mydła szarego.


Wyługowaną bieliznę kobiety zanosiły nad rzekę lub staw. Prały w bieżącej wodzie używając mydła (gdy już się pojawiło) i kijanki - kawałka deski z rączką. Kijanką tłukły bieliznę rozłożoną na pomoście lub kamieniu.

 

Fot. Archiwum własne

1. i 2. Pokaz prania kijanką

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zazwyczaj kilka kobiet zbierało się nad rzeką, więc w okolicy rozchodził się charakterystyczny klekot kijanek.

 

Fot. Archiwum własne

1. Kijanki bywały też bardzo ozdobne (wystawa w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wybitą kijankami bieliznę kobiety zabierały do domu i poddawały farbkowaniu.


Takie pranie w niczym nie szkodziło tkaninom samodziałowym, ale gdy już się pojawiły fabryczne, uderzanie kijanką niszczyło materiał.
Do prania zaczęto używać więc klepkowych balii i drewnianej tary. Potem pojawiły się blaszane. Do drobnych przepierek używano misek.

 

Fot. Archiwum własne

 

1. Balia i tara blaszana 2. Pokaz prania w balii

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Balię ustawiano na środku izby na stołku. Pranie w balii ułatwiała tara tzn. kawałek szerokiej deski pokrytej poprzecznymi karbami, umożliwiającymi tarcie bielizny. Tarę opierano skośnie o krawędź balii, a specjalny zaczep zabezpieczał ją przed zsuwaniem się do wnętrza.


Uprana i wysuszona bielizna lniana była sztywna i szorstka. Aby ją zmiękczyć i wygładzić poddawano maglowaniu. W tym celu używano maglownicę i wałek.

 

Fot. Archiwum własne

Pokaz maglowania

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Maglownica to płaski kawałek drewna dł. ok. 70-80 cm z jednej strony pokryty poprzecznymi, szerokimi karbami i zakończony uchwytem. Wałek miał ok. 40 cm długości i 3,5-4 cm średnicy.

 

Bieliznę odpowiednio ułożoną nawijało się na wałek. Zbyt suchą tkaniną należało zwilżyć. Kobieta nabierała wody w usta i prychała na bieliznę. Maglownicą obracało się wałek.


Maglowaniu poddawano poszwy, prześcieradła, obrusy, ręczniki i serwety. Po złożeniu układało się je w kufry.


Delikatniejsze rzeczy prasowano żelazkiem z duszą (dusza to kawałek żeliwa, który był rozgrzewany do czerwoności na kuchni i wkładany do środka żelazka).   

 

 

 

 

 

Zobacz też:

Jak dawniej prano http://wiano.eu/article/702 

MIEJSCE NA REKLAMĘ

Artykuły polecane

Najczęœciej czytane

do góry

Copyright © 2009 Wiano.eu | Wszelkie prawa zastrzeżone
Tworzenie stron Webton.pl