wiano.eu
YouTubeFacebook

2012-01-03 Przebierańcy gwiżdże

Na całym Pomorzu dawniej chodzili w adwencie przebierańcy, nazywani „gwizdami”, „gwiazdką”, „gwiazdorami”. Nie jest do końca wyjaśnione pochodzenie tych nazw. Według etymologii ludowej pochodzą one od słowa „gwiazda” lub od odgłosów gwizdania podczas kolędowania.


W niektórych wsiach Kaszub kolędników nazywano paneszkami (okolice Pucka) lub kozebokami (okolice Wejherowa).


Odwiedziny przebierańców odbywają się czasem już w adwencie (wówczas przygotowania rozpoczynają się wcześniej), częściej jednak w wigilijne popołudnie i wieczór.

 

Relacja o występowaniu tego zwyczaju, pochodząca z 1892 r. mówi, że „przebrani chłopcy lub dorośli nazywają się gwiezdki, a ci, którzy ich wodzą gwiście, przebierają się tam jako bociany, konie, niedźwiedzie i kozy, a wpadłszy do domu rozpoczynają egzamin z pacierza u dzieci, ale i dorośli, a zwłaszcza dziewczęta, egzamin składać muszą”.


Na czele grupy szedł gwiazdor w kożuchu z przewróconym futrem na wierzch, futrzanej czapie, w masce, z włosami z przędzy lnianej.

W ręce miał „pydę”, która służyła do bicia dzieci, jeśli nie umiały pacierza. Gwiazdor obdarowywał też je za dobre sprawowanie suszonymi owocami, orzechami i piernikami.

 

Fot. Archiwum własne

Gwiazdor

 

 


 

 

 

 

 

 

 

Pozostałe postacie to niedźwiedź, koza, bocian, koń, a także diabeł, Żyd i inne. Wszyscy starannie osłaniali twarze maskami lub malowali je sadzą, żeby dzieci nie mogły ich rozpoznać.

 

Fot. Archiwum własne

Postacie towarzyszące gwiazdorowi: bocian, koza, diabeł

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ubierali się we własne, zwykle ubrania, przewracane włosem do góry, lub pokrywali płachtami lnianymi. Tylko niedźwiedź był zazwyczaj okręcany słomą grochową.

 

Fot. Archiwum własne

Niedźwiedź towarzysz gwiazdora

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Te „zwierzęta” skakały, płatały figle – koza bodła, bocian kłapiąc ruchomym dziobem kradł wianki kiszek i kiełbas, niedźwiedź przewracał się i próbował zjadać pierniki z choinki.

 

 

Fot. Archiwum własne

Wyrób drewnianych maszkar: konia, kozy, barana i bociana, a także wyplatanie słomianych warkoczy, z których uszyty będzie płaszcz gwiżdża.

 

 


 

 

 

 

 

 

 

Przebierańców przyjmowano chętnie, częstowano plackami, obdarowywano na drogę, czasem dawano pieniądze.


Dziś nikt już nie pamięta, że dawniej ich odwiedziny miały zapewnić zdrowie bydłu, dobre plony i ochronę przed złymi mocami.


W okolicach Kartuz, gdzie obchody gwiżdży odbywają się do dziś, najważniejszą rolę odgrywają dwie postacie w płaszczach uszytych ze słomianych warkoczy i wysokich słomianych czapkach udekorowanych bibułkowymi wstążkami, sztucznymi kwiatami, gałązkami świerku.

 

Fot. Archiwum własne

Gwiżdż z Kartuz

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ich do końca niewyjaśniony, lecz prawdopodobnie odległy rodowód wiąże się z pogańską agrarną i wspomnianą już wcześniej symboliką słomy jako źródła dostatku.

 

Towarzyszą im tak jak dawniej, przebierańcy z maszkarami zwierzęcymi: koniem, kozą, bocianem i baba z dzieckiem.

 

Pozostałymi postaciami w grupie są m.in. policjant, kominiarz, dziad, baba z dzieckiem, muzykant.

 

Część z nich ma twarz zakryte maskami zwanymi larwami (nazwa ta wywodzi się z języka łacińskiego  (larva – mask, straszydło) używana była też w innych regionach.

 

Przebierańcy odgrywają swoje role, tańczą i płatają figle. Na pożegnanie kolędnicy składają życzenia i dziękują za dary.

 

(wystawa Boże Narodzenie w Muzeum Etnograficznym w Toruniu, 2010)

 

Zobacz też:

Kolędowanie http://wiano.eu/article/1343

 

 

 

MIEJSCE NA REKLAMĘ

Artykuły polecane

Najczęœciej czytane

do góry

Copyright © 2009 Wiano.eu | Wszelkie prawa zastrzeżone
Tworzenie stron Webton.pl