wiano.eu
YouTubeFacebook

2013-01-07 Scenariusz wesela

"Wesele w Woli Osowińskiej" jest widowiskiem opracowanym na podstawie opowiadań starszych kobiet, szczególnie Tomczakowej Marianny i Misiakowej Heleny.  Zapisów dokonano w latach 1935-38. W czasie okupacji zapisy zaginęły, pozostał tylko zeszyt-brulion z opisami obrzędów.


To co zachowało się w tym zeszycie i co zapamiętał piszący posłużyło do napisania tego widowiska.

 

W brulionie znajdują się zapisy sygnalizujące istnienie innych obrzędów np.:"zawoju” , "pląsów". Niestety te kartki zostały zniszczone, a z tego co pozostało nie można odtworzyć całości.


Opracowane tu obrzędy mają tak duży ładunek dobra i piękna , że nie wolno tego zatracić.


Niech prawnuki poznają sztukę tworzoną przez przodków, którzy żyli w biedzie, w którym brakło chleba, a którzy odczuwali potrzebę tworzenia kultury duchowej. I tworzyli ją i żyli w niej. Takie wesela w Woli Osowińskiej były w latach 70-tych XIX wieku.

Wacław Tuwalski

 

 

 

 

Aby zrozumieć w pełni przebieg wesela, oto kilka wyjaśnień:

 

Objaśnienia


1)

Na kilkanaście dni przed weselem młodzi zapraszają rodzinę bliższą i dalszą a także inne zaprzyjaźnione osoby. Lista osób była ustalona z rodzicami.


Młodzi zapraszali drużby i drużbów, przy tym ustalali z drużbą , którą dziewczynę zaprosić mu na druhnę, oczywiście pytali druhnę, czy zgodzi się na tego drużbę.


Była tu też potrzebna zgoda rodziców jednych i drugich.


Drużba w czasie tańców w karczmie tańczył tylko ze swoją druhną i opiekował się nią (kupował słodycze, piwo, chronił przed deszczem i zimnem). Gdy ktoś inny chciał zatańczyć z "jego" druhną, to kłaniał się przed nim i prosił o pozwolenie.

Po tańcu odprowadzał ją do ‘’swojego’’ drużby. Rodzice godzili się na drużbów (druhny), gdy widzieli możliwość małżeństwa.


Często specjalnie prosili młodego (młodą) niektórych osób. Wianki przyczepiały druhny swoim drużbom.


2)

Młodzi brali ślub zawsze w niedzielę po "sumie". Rano, o świcie pan młody odwiedzał całe gospodarstwo, a szczególnie pola. Zapraszał wszelkie żywe stworzenie do udziału w weselu.


Panna młoda odwiedzała przed ślubem swoje gospodarstwo: drób, len, warzywa. Szczególnie wzruszające były te odwiedziny, które były jednocześnie pożegnaniem (gdy jedno z młodych szło do gospodarstwa współmałżonka).

3)

Autorzy piosenki w stosunkach międzyludzkich odwołują się do porządku panującego w przyrodzie.

4)

bite-talary


5)

W dawnych czasach rozpalanie ognia było problemem. Nie używano zapałek , z "krzesiwa" trudno było ognia wykrzesać. Ogień na trzonie kuchennym tlił się przez cały dzień.

Na noc gospodyni okładała żarzące się węgliki popiołem tak, aby nie zgasły i rano można było rozniecić ogień.

Niektóre gospodyni dochodziły do takich umiejętności, że nawet po kilku dniach znajdowały w popiele żar i rozpalały ogniska. Ogień wygaszono, gdy gospodarze wyjeżdżali na długo.

Tu w tej piosence "ogniuska nie zgasła" mówią, że młody wróci tu z gospodynią – żoną.


Gdy po ślubie pozostawał w domu żony-śpiewano "ogniusko zagasa".



6)

W całym weselu młodzi i ich rodzice nic nie mówią, wszystko za nich wyśpiewują inne osoby: za rodziców-starosta, starościna i inne kobiety, za młodych-starszy drużba lubzespołowo-druhny i drużbowie.

7)

W ówczesnych czasach, gdy małżeństwa były kojarzone przez rodziców a często decydującym motywem były sprawy majątkowe, młoda żona mogła być narażona na prześladowania ze strony męża lub jego rodziny. Były częste przypadki znęcania się.

Jeszcze w latach czterdziestych , już po wojnie, u nas we wsi, jeden z mężów znęcał się nad żoną. Bracia mieszkali w dalszej wsi, ale gdy się o tym dowiedzieli przyszli i ukarali męża. Bardzo. I pomogło.

I co najważniejsze mąż nie pogniewał się na braci, utrzymywali stosunki towarzyskie, pomagali sobie, jakby nic się nie stało.


Mąż wiedział, że mieli do tego prawo, wprawdzie obyczajowe , ale na wsi liczy się ono bardziej niż państwowe.

Tak się ułożyła nasza historia, że chłopi musieli walczyć z państwem i jego prawem. Nikogo konflikt z prawem państwowym nie hańbił , natomiast nie wolno było łamać praw obyczajowych. Państwo jest daleko, a wieś na co dzień.

Te obowiązki spadające na braci, mają swój wyraz w weselu. Gdy matka przychodzi prosić młodą do gości - córka zbywa ją niczym, mówiąc, że jeszcze rąk nie umyła. Wtedy idzie po nią braciszek, pod jego opieką przychodzi. Włosy młodej rozplata braciszek, choć to nie męska robota, ale tak nakazuje obrzęd.

Rozplata włosy zaplecione w sposób dziewczęcy. Teraz będzie zaplatała w sposób kobiecy. I to akceptuje brat i oddaje młodemu siostrę. Symboliczną zapłatę za siostrę bierze też brat. Inaczej nie pozwoli ubrać jej do ślubu-obetnie włosy, nawet podają mu do tego nożyce.

Młody kupuje siostrę nie od rodziców, lecz od brata. Pieśń weselna obiecuje za tę opiekę zbawienie wieczne.

8)

Zapisując "wesele" jeszcze przed wojną, kobiety tę ubraną gałąź nazywały rózgą. Mówiło się o ubieraniu rózgi , marsz z rózgą itd.

Natomiast w treści pieśni nigdzie ta nazwa nie występuje. Natomiast w swoim przemówieniu starszy drużba używa słowa "koruniecka".

A przemówienie to jest na pewno autentyczne (powtarzało się we wszystkich relacjach).


9)

Obyczaj nakazywał , że chłopiec, który miał założyć rodzinę, musiał uzyskać aprobatę całej wsi. Był to drugi obyczajowy przepis prawny (poza prawem braci), który miał na celu obronę młodej dziewczyny.

Bywało różnie: często sprawy majątkowe, brak uczuć dla córki, (mogła być półsierotą, sierotą), niski poziom umysłowy rodziców, powodowały kojarzenie małżeństw krzywdzących, dziewczyna przepłakała przed weselem całe tygodnie.

Wtedy w jej obronie miała prawo wystąpić cała wieś.

Na pytanie starszego drużby : "cy jest godzian" dać jedną z trzech odpowiedzi:

- pierwsza : "godzian’ ’- co znaczyło , że chłopiec jest dobry i wieś aprobuje małżeństwo.

- druga: "Nie godzian powtórzone jeden raz lub wiele razy, ale zakończone słowem - "godzian".

 

 

Scenariusz wesela

 

Część  I.

Ubieranie rózgi


Starszy drużba przynosi uciętą w sadzie gałąź o trzech odnogach, koniecznie z drzewa owocowego. Trzy kobiety - swachny siadają na środku pokoju i ubierają rózgę.

 

Rosochy u góry wiąże się wstążkami bardzo szerokimi. Wstążki  mają po kilka łokci zwisają po bokach.


Dziewczęta wiją wianek koniecznie z ruty. Zawieszają go na rózdze.

 

Starszy drużba przynosi wałek płótna białego. Odcinają z tego sześć łokci i zawieszają na rózdze. Następnie zawieszają prezenty od Pana Młodego. Wśród nich muszą być czerwone chusteczki i trzewiki.

 

Druhny wiją małe wianeczki i umieszczają je na rózdze. Wianeczki te przy robieniu rózgi przyczepią do boków drużbów.


Cały czas śpiewają okolicznościowe piosenki:


Mówi do nij raz, cy buzi das

i tak wianek z białyj róży

co na głowie mas.


Nie dom ci wionka , Janku najmilsy,

jak bandziemy już klanceli w kosciele przy msy.
Band, nam grali, druhny śpiwały

a nos dwoje młodych ludzi bandziam ślub brali.


Druhny, druhnicki dajcie chusteczki,

niech łobetrę swojej Mani te jasne ocki.


On jej obciera a ona płace,

bo bez Ciebie mój Jasieńku swój wionek tracę.


Trac go trac.

Tracę na zawdy, bo już mi się nie ukłuni kawaler zadny.

 

Z tamtyj stuny młyna …
Nie tak ta dziewczyna jak jij jasne ocy
Jak jij nie zobacę , nie mogę spać w nocy

 

Zasiałem Se zagun prosa…
Dom  talara łorganiście, żeby wloz na chór i zaśpiwoł urocyście  ‘’wenikreatur’’.


Jak siać tak i ząć……….
Kupię cielę na jarmarku za cztery bite
I wyprawię weselisko bardzo obfite
Jak siać tak i ząć.


Po  ubraniu rózgi druhny śpiewem przywołują pana młodego.


Na  ławie przed stołem siada ojciec, matka, najbliższa rodzina. Drużbowie kładą chodnik przed ich nogami. Starsze kobiety-swachny  gromadzą się z jednej strony, druhny z drugiej.

 

Dwie druhny wprowadzają młodego. Za nimi idzie starosta i starszy drużba. W imieniu młodego śpiewają druhny.


Podobnie druhny pytają ojca a swachny odpowiadają. Ustawia się orszak weselny do pani młodej.


Na początku muzykanci (skrzypce i basetla ) za nimi starszy drużba z rózgą, pan młody prowadzony przez dwie druhny, rodzice, starosta weselny i wszyscy weselnicy.


Muzykanci grają’’ podróżnika’’.

 

***

 

Część  II.

Wieczorowe i porankowe godziny


Wesele odbywało się w niedzielę w godzinach popołudniowych i w następne dni tygodnia. Część obrzędowa kończyła się w poniedziałek, a tańce i biesiada trwały dłużej  - u bardzo zamożnych gospodarzy  nawet  tydzień.


Goście weselni schodzili się w sobotę wieczorem i w niedzielę rano. Dla nich były wieczorowe  i porankowe godziny. Gospodarze częstowali ich  jadłem  i piwem. Starościna wesela śpiewem zachęcała poszczególnych członków rodziny do opieki nad gośćmi.


Ojciec  i matka przyjmowali starsze osoby , synowie  i córki młodzież. Część  tych gości pomagała w przygotowaniu wesela (gotowanie, pieczenie, robienie stołów i ław, ubieranie mieszkań itp.)


Śpiew starościny.


Goście schodzili się pojedynczo lub małymi grupami. Każdy wchodzący witał zebranych słowami  "niech bandzie pochwalony Jezus Chrystus".


Starościna tak samo śpiewa do matki, braci i sióstr i wszyscy podają potrawy gościom. 

 

Kobiety śpiewem przywołują panną młodą.


I przyszła do nij  i mamusia  jij.
chodź Marysiu do dumu,
ajechało się pełen dum gości,
imo ich przyjąć komu.

 

Marysia wstała, odpowiedziała,
jescem rąk nie umyła,
ni  mo  Jasieńka mygo, lubygo,
com Se go polubiła.

 

Matka  przychodzi, kobiety śpiewają dalej:

Wiła  wiunecki Mania kochanie
I przysed do nij bracisek na zapytanie. 


               Siostrzycko moja mama cię woła,
               cy ty  wyjdziesz  za Jasieńka, cy wola twoja.


Za  Jasieńka wyjść, wiunka  się pozbyć ,
chciała ja bym jesce z rocek w wiunku pochodzić.


              Bo tan Jasiańko weznie wiunecek ,
              a na mój złoty warkocyk włozą cypelek.


Włozą cypecek, azeby ładny, o już mi się nie ukłuni
kawalir zadny.


               Na  środku pola stoi tąpola,
               powidz ze mi moja Maniu, cy bandzies moja.
              Jak ja mum wiedzieć, tobie   powiedzieć,
              bo ja młodo,  młodziusieńko, nie umię robić.

 

Objaśnienia:
W czasie śpiewania tej piosenki dziewczęta (druhny) zbierają się w gromadzie przy drzwiach, którędy będzie wchodziła pana młoda.

                                                                              

Od słów  "Za Jasieńka wyjść… " śpiewają druhny, od  ‘"na środku pola..’’  kobiety, od   "a mum wiedzieć… "   - druhna.


W czasie śpiewania słów  "i przysed do nij..’" brat panny młodej wychodzi po młodą. Druhny tarasują drzwi, jak gdyby chroniły panna młodą do wyjścia.

 

***

 

Część  III.

Wicie wianka
                                                     
                                      

Kobiety śpiewają:


Drużbowie stawiają ławę (krzesełka), przed ławę kładą chodnik, starosta i starościna prowadzą i sadzają rodziców, brat i starsza druhna prowadza pannę młodą, która klęka przed rodzicami.


Druhny na tę samą melodię śpiewają:


                   Moja mamuniu,moja rodzuna,
                   pozwól za Jasieńka iść.

 

Za matkę śpiewają kobiety:

 

                   Z Bogiem córuniu z Bogiem      bis
                   i z pozwoleniem mojam

 

Drużbowie i druhny czynią przygotowania do wicia wianka.

 

Chłopcy na środku izby rozkładają dywan na nim stawiają trzy stołeczki. Na środkowym, trochę w głębi starsza druhna sadza pannę młodą.

 

Obok, trochę z przodu, dwie inne dziewczyny, z których jedna scyka listeckii podaje drugiej, ta składa równianki i podaje je pannie młodej do wicia wianka.

 

Dokoła usadzają się inne druhny, chłopcy  i starsi trochę dalej, wszyscy śpiewają.


Chodziła Marysia po sadzie…
I przyszła do nij, mamusia jij
o wino ją prosięcy,
ja wam mamo wina nie dam,
                                                                             
bo go sama mało,
Mamuniu moja…


Córuś, córuniu moja,
ciebie do ludzi dać skoda,

bo ty jesteś jesce młodo,
córuniu moja.


Mamo, mamuniu moja.
choć ja jestem jesce młodo,

ale mi się Jasio udoł
mamuniu moja.


Córuś, córuniu moja,
jak on bandzie wódkę pojał,

to cię bandzie bardzo bijał,
córuniu moja.

 

Mamo, mamuniu moja,
jak się narobi capamy,

to zostawi kij za drzwiami,
mamuniu moja.


Córuś, córuniu moja,
nie bandzie on kija sukał,

bandzie cię pięściami stukał,
córuniu moja.


Mamo, mamuniu moja,
jak ja Jasia pocałują,

to on wszystko podaruje,
Mamuniu moja.
                                    

Hen po Podlas…

Wybirała, wybirała i ścieliła
i tak sobie han do lasu przemówiła.


                                                                              
Oj ty lesie, mój ty lesie, wielkie drzewa,
dla kogo Mie moja droga mama chowa,
Nie wydaj Mie moja mamo za pijaka,
bo to bandzie moja dola byle jaka.


        Tylko daj Mie moja mamo za takiego,
        zeby on mnie scerze kochał a ja jiego.
                                     Piele, ach piele…


Pytam cie się Roz, z cego wiunem mos,
ach i rumianku drogi Janku, cego się pytos.

                                    
***

 

Część  IV.

Powitanie drużyny pana młodego

 

Drużyna  pana młodego, w takiej kolejności jak wyszła ze swego domu weselnego, ze śpiewem przychodzi pod dom panny młodej.


Słysząc muzykę i śpiew weselnicy młodej chowają się (do domu lub do innej izby, gdy powitanie odbywa się w domu).

 

Pozostaje starościny panny młodej. Zastając pusty dom, starościna pana młodego śpiewa.


Matka z młodą niosą chleb, za nimi wychodzą: rodzice chrzestni, ojciec, bracia, siostry, starosta, starsza druhna, starszy drużba.


Wszyscy śpiewają pieśń nabożną (najczęściej Serdeczna Matko).

 

Panna młody bierze chleb, młoda podejmuje pod nogi rodziców.


Młodzi z chlebem wchodzą do izby, za nimi wszyscy.

Wchodząc mówią: Niech będzie Pochwalony Jezus Chrystus.

 

Weselnicy młodej odpowiadają: na wieki wieków amen.


Starszy drużba zwraca się z pytaniem:


Panie ojce, pani matko, panie bracie, pani siostro, panie starosto jeden i drugi, cym godzian i podobian i tą koronecką do tego stołu przybliżyć się?

    
Gdy padnie odpowiedź:  "Nie godzian"  naradza się z młodym i pyta go po raz drugi.

 

Po uzyskaniu odpowiedzi  "godzian" oddaje rózgę - druhnom, które wianeczki przypinają "swoim"  drużbom , prezenty - młodej, płótno - starościnie.

 

Drużbowie łamią rózgę i połamanymi kawałkami "bijąc" młodych, napędzają ich do siebie, wołając: "a do męża, a do zuny".

 

Gdy już ich ’’napędzą’’ do siebie, to starościna wiąże ich ręce płótnem.

 

Po tym wszyscy klękają, podnoszą ręce do góry i śpiewają:


Na tę samą melodię śpiewają dalej:


Oj zawitajze Panie Jezusie tu do nas, przezegnajze: białe obrusy
Oj zawitajze Panie Jezusie tu do nas, przezegnajze: razowe chleby
Oj zawitajze Panie Jezusie tu do nas, przezegnajze: tych dwoje młodych

Oj zawitajze Panie Jezusie tu do nas, przezegnajze: wszystkich nas.


Starościna rozwiązuje młodych, wszyscy wstają. Na środku, przed frontową ścianą jest stolik (odsunięty od ściany, aby można było go obejść). Na stoliku : krzyż, dwie  świece i chleb (położony przez młodego) młody stoi z boku stolika, obok niego młoda.  

 

***

             

Część  V.

Ofiarowanie wianka

 

Muzykanci grają jedną zwrotkę melodii   "Wiła Marysia wianecek’’

 

Następnie wszyscy śpiewają:


I tocnena go po stole, do swego tatusia w pokłonie.
Tatusio wianka nie bierze, bo od zalu nie może,
serce ma smutne, zakamieniałe, zapłakać nie może.  

I tocnena go po stole, do swojej mamusi  w pokłonie.


Mamusia wiunka nie bierze, bo od zalu ni może,
serce ma smutne zakamieniałe, zapłakać ni może.
I tocnena  go po stole do swego braciska  w pokłonie….
I tocnena go po stole do swej sostrzycki w pokłonie...
I tocnena go po stole do swejego Jasia w pokłonie.


                                                                              

Wyjaśnienie sytuacyjne
Muzykanci grają jedna strofę melodii "Wiła wiunecek". W tym samym czasie starsza druhna wnosi wianek. Robi to bardzo uroczyście. Jest to ten wianek, który przed tem wiły. Trzyma go na dłoniach obu rąk.


Dłonie są zwrócone do góry, trzymane na wysokości piersi. Wszyscy  śpiewają "Wiła Marysia wiunecek…." Starsza druhna kładzie wianek na stole. (Zsuwa go na brzeg stołu przed młodą.)


Panna młoda stawia go na brzegu stołu i toczy bardzo wolno po krawędzi dokoła krzyża chlebem. (jeden raz).

 

Starsza druhna bierze wianek i kładzie go na wyciągnięte ręce młodej. (w takiej pozycji jak go sama przyniosła). To wszystko trwa do słów   "nie sama Marysia wiunecek wiła”.


Teraz młoda, patrząc na wianek, idzie bardzo wolno, uroczyście i staje przed ojcem (przed bocznym stołem, za którym siedzą ojciec z matką).

 

Drużbowie już przed stolikiem położyli chodnik. Panna młoda klęka na chodniku, kładzie wianek na stole i ruchem obu rąk przysuwa go do ojca. (wolno)


Chwila przerwy, ojciec wianka nie bierze. Wszyscy śpiewają:
‘’tatusio wiunka nie bierze……i.t.d…………..bo od
zalu ni może…..zapłakać nie może’’ -  Młoda wstaje , wyciąga ręce, podsuwa je pod wianek. Podnosi go do poprzedniej wysokości i podchodzi do matki (drużbowie kładą chodnik. Ta scena powtarza się przed matką, bratem i siostrą).


Gdy w takiej samej sytuacji podchodzi do Jasia (który stał ) ten klęka przed nią, bierze wianek i kładzie go na głowie pannie młodej  (powinna tu znaleźć się starsza druhna, która wianek właściwie ułoży na głowie, poprawi włosy). 

 

Wszyscy śpiewają :
’’Jasieńko wiunek przyjmuje za wiunek dziękuje’’.

 

Starsza druhna śpiewa do rodziców:

 

***


Część  VI.

Rozpleciny

 

Wszyscy śpiewają:


W czasie tych śpiewów drużbowie wnoszą dzieżę, druhny nakrywają ją serwetą, starsza druhna  prowadzi młodą i sadza na dzieży.


Pan młody wkłada młodej pieniądz we włosy. Jedna druhna niesie na talerzu (przykrytym serwetą ) grzebień i nożyce. Staje przed bratem    i śpiewa:
                                                                              

Brat rozplata warkocz, znajduje pieniądz, pokazuje go drużbom, oddaje  grzebień dwom nadchodzącym kobietom, które teraz ubierają młodą do ślubu.


Wszyscy mężczyźni i starsze kobiety cofają się bliżej ścian izby, druhny zapalają świece i otaczają wińcem. Ubieraną przez kobiety młodą śpiewając:
                                                                 
Rzansiste włosy cesała-                                  bis
Rzewnamy łzamy płakała                               ,,
Ach włosy moje rzansiste                               ,,
Służyłyście mi w panieństwie.                        ,,


A tero już nie bandziecie,                              ,,
pod biały welun pójdziecie.                            ,,
Pod biały welun niciany,                                ,,
ach, Boze, Boze kochany!                                     ,, 

 

Pórsy anioł niesie liliję kwitnącą,
drugi anioł niesie , drugi anioł niesie 
świcę gorejącą(bis)


Trzeci anioł niesie ruciany wiunecek,
cwarty anioł niesie, cwarty anioł niesie ślubny pirściunecek,
Piunty anioł niesie jij błogosławaiństwo,

 

Susty anioł niesie, susty anioł niesie od Boga
Małżeństwo

Drugie seść aniołów na chórza śpiewają,
Kiedy pannie młodyj, kiedy pannie młody
venikratur grają. (bis)

                                       
                                                                              


Część  VII.

Przeprosiny

 

Starościny śpiewają:


Starszy drużba przyprowadza młodego do młodej, która w welonie siedzi ubrana do ślubu. Podaje jej rękę, oboje stają z boku.

 

Drużbowie wynoszą dzierżę. Inni drużbowie wnoszą ławy, stołki w takiej ilości, aby usiadła cała rodzina: ojcowie matki, bracia  i siostry.

 

Wszyscy śpiewają:


Cała rodzina zajmuje miejsca, siadają, drużbowie kładą przed nimi chodnik. Wszyscy śpiewają:


Młodzi klękają przed ojcamii kolejno mówią: "Proszę o błogosławieństwo".


Ojciec odpowiada : "Niech cię Bóg błogosławi". Robiąc jednocześnie znak krzyża.

 

Jeżeli wzruszenie mu pozwala dodaje jakąs wielką radę życiową, np. bądź dobry  (dobra) dla żony  (męża)  i całuje w czoło.

 

Młodzi całują rodziców w ręce. Z  braćmi i siostrami całują się wzajemnie.


I tak podnoszą się i kolejno przechodzą do następnej osoby. Wszyscy śpiewają stosownie do sytuacji:


        Upadaj, upadaj swej mamusi do nóg……
         Upadaj, upadaj braciskowi do nóg…….
         Upadaj, upadaj swej siostrzycce do nóg…..


Muzykanci grają jedną zwrotkę melodii ’’kołem,kołem’’……

 

Wszyscy wstają, młodzi zbierają się w pracy.


Ogólny śpiew: 


Idzie, idzie rącki podnosi,
Pana Boga o scęście prosi
. (bis)


Muzykanci grają ’’podróżnika’’  i wychodzą za nimi idą młodzi parami i wszyscy goście weselni.

 

***

 

Część  VIII.

Powrót z kościoła, obiad


Po wyjściu gości weselnych do kościoła część kobiet pozostaje w domu  i przygotowuje obiad. Misy z potrawami (jedna na 4 osoby) łyżki drewniane oparte o misy. Beczka z piwem,  kubki na piwo, ciasto.

 

Orszak weselny wchodzi , muzykanci grają marsza.

                                                                             
Wszyscy siadają za stołami. Jedni  jedzą, inni śpiewają:

 

Jak-ze  mum zaprzęgać, kiedy się motają,
Smutno tyj dziewcynie jak marsia zagrają.       bis
       
Grają ci, jaj grają tan smutny ’’vunikrat  ‘’,
po coś mie Jasiańku  tam wiunecek łukrad.        bis


Ja ci nie łukratam, sami my cię dali,
jesce cię do ślubu łubrać pomagali.                   bis

 

Wysła z kościółecka już nie panieniecka,              
Oj cianzy jij ciasny na głowie siateczka.             bis


Przyszła do dumecka, siadła na łózecku,
mamuniu, tatuniu po majam wiunecku.            bis


Posła do łogrodu, pozrywała jabka,
i już ci minęła paniańska zabawka.                   bis

 

Posła do łogrodu, pozrywała wiśnie,
i juz ci minęły te paniańskie myśle.                  bis


Posła do łogrodu, pozrywała śliwki,
i juz ci minęły paniańskie rozrywki.                   bis

 

Nie wróci, nie wróci i wrócić nie moze,
dwa serca złuncone, kluc rzucany w morze.       bis 

 

Widziałaś dziewcyno na kościele dzwonek,
Juześ utraciła swój ruciany wiunek,                   bis


Juześ utraciła nie bandzies go miała,
Boś go Jasiańkowi przed ołtarzem dała.             bis


Boś go nie oddała nigdzie na ulicy,

tylkoś go oddała w kościele przy świc.               bis

 

 

***


Część  IX.

Oczepiny

 

– przyśpiewka wprowadzająca

 

Wszyscy  śpiewają:


A przy jij boku usiad pan młody,
który  jij przywióz wiunek mirtowy,
my jij  zdejmiem  wiunecek, a  założymy cypeck,
jak  bandziam wiunek zdyjmować,         bis 
bandziamy gościum dziankowć.

 

Dziankuj ja wum moje koleżanki,
zeście  mie  tak ustroiły,
zeście  mi wiunek  z drobnego mirtu
na moją głowę włożyły.

 

Lec  ja go długo nie miałam,
bo go Jankowi oddałam,
Oddałam jamu wiunecek              bis
a założyłam cypecek
                                                                              

Miałam ja ogród, miałam ja róze,
miałam ja chłopców całe podwórze,
Teroz przysed  takicos , ze juz chłopcy ni mo was,
w mojem ogródku róze są,           bis
nikt ich nie zerwie, poschnąć chcą.


 

*** 

 

Część  IX.

Oczepiny

 

Muzykanci grają  ‘’Chmiela’’. 

 

Drużbowie wnoszą dzieżę, kobiety nakrywają ją serwetą, na to kładą  poduszkę. Starsza druhna przyprowadza pannę młodą, która siada na poduszce. Kobiety zapalają  świece i siadają dokoła młodej.


Wszyscy śpiewają:

Sprzedał Jasio parę wołów i źrebca,
Kupił ci ni ochęduzkę do cypla.


W czasie śpiewu jedna ze starszych kobiet (może być to starościna) zdejmuje fryzy, zaplata włosy i zakłada czepiec.


Wszyscy śpiewają:

 

Zebyś ty chmielu po tyckach nie loz,
nie robił  ty byś z panianek niewiast,
                   Oj, chmielu, oj nieboze……
Ale ty chmielu  po tyckch łazis,
Nie jedną pannę wiunka pozbawis.
                   Oj, chmielu, oj nieboze…… 

--------------------------------------------------------

Zobacz też jak brzmi melodia:

 

Oczepiny http://wiano.eu/article/1084

--------------------------------------------------------

 

 

Kobiety gaszą świece i oddają stojącym za nimi osobom.

 

Same klaszczą w ręce i śpiewają:
                                                                              

Pan młody przez starszego drużbę przysyła butelkę gorzałki. Kobiety uważają, że to za mało i śpiewają dalej. Nie otrzymują wódki i śpiewają dalej.

 

Nalewają wódkę dla tatusia i śpiewają:


Nalewają teraz wódkę matce, braciom , siostrom i podobnie śpiewają.

 

Jedna z kobiet bierze miskę i śpiewa:

 

Dajcie, dajcie  na  wrzeciona,
zeby  była dobra zuna,
              dajcie, dajcie nie załujcie…..itd


Dajcie, dajecie na paciórki,
zeby miała  ładne córki
               dajcie, dajcie nie załujcie……itd.

 

Zebrane pieniądze wsypują pannie młodej do fartucha, miskę rzucają na podłogę i biją. Podają młodej serwetę, do której wsypuje pieniądze.

 

Wszyscy śpiewają:

 

Ta druga matka to osukana,
Bandzie płakała Maryś kochana.             bis

 

Panna młoda siada, obok stoi pan młody, druhny otaczają młodą i śpiewają.


Lepiej było u mej mamy w łokanecku stać,
barwne wstążki co niedziela do włosów wplatać
a teraz ja robić Musę,
mało kiedy ubiorę się                        bis
mamuniu moja.

 

Już ja u cię moja mamo robić nie bandę,
ani w twojej białyj izbie miejsca zasiandę,
                                                                             
wszystko mi przyjdzie zaniechać
i do mego Jasia jechać
mamuniu moja.
                                                      

Juz odchodza moja mamo  z dumu twojego,
łzy  wylewam i załuję z syrca całego,


Łzy wylewam i załuję, za wychowanie dziankuję,
mamuniu moja.

 

***


Część  X.

Pożegnanie

 

Wchodzą muzykanci pana młodego i stają przy drzwiach, z weselników  wydziela się grupa gości młodego (mają trochę inne ubiory).

 

Muzykanci grają melodię:    "a wychodź-ze.."


Po przegraniu jednej zwrotki goście weselni młodego śpiewają:

 

A jak ja-ze, a jak ja-ze bandę siadała,
kiedym się  ze swoim ojcem nie pozegnała,

bywaj zdrowy o mój tato,
paytrzys tero z bólem na to,
ze juz odchodzę.


A wychodź-ze a siadaj-ze Maryś……..itd


A jak ja-ze, a jak ja-ze bandę siadała,
kiedym się  ze swoją mamą nie pozegnała,


bywaj zdrowa moja matko,
wychowałaś ty mie gładko,
teroz nie bandzie.
                                                                              

A wychodź-ze, a siadaj-ze   Maryś kochanie……itd.


A jak ja-ze, a jak ja-ze bandą siadała,
kiedym  się ze swoją siostrą nie pozegnała,


bywaj zdrowa moja siostro,
chodziłyśmy razem ostro,
tero nie bandziem.


A wychodź-ze , a siadaj-ze Maryś kochanie……itd.


A jak ja-ze, a jak ja-ze bandę siadała,
kiedym się ze swojam bratam nie pozegnała,


bywaj zdrowy o mój bracie,
patrzę teroz z bólem nacię,
ze juz odchodzę.

 

Weselnicy pana młodego śpiewają jedną zwrotkę, weselnicy młodej drugą . (odpowiadają).

 

W czasie tego śpiewu młoda żegna się z rodziną. Drużbowie i druhny układają w skrzyni wiano młodej. Nakrywają skrzynię kilimem.

 

Drużbowie sadzają na skrzyni pannę młodą
Obie orkiestry grają razem, wszyscy śpiewają:

 

Poduski są juz nasykowane,
stoją w siani na stole,
wynieś-ze je starsy druzba wynieś 

i połóz je na sanie.


A przy tych saniach stoi kuń kowany,
na tam kuniu biały płasc,
jak ja bandę od mamy odchodzić,
bandzie o mnie wielki płac.

                                                                             

Bandzie  płakała mamunia moja,
bom jij dobrze robiła,
a najbardziej siostrzycka kochana,
com ją scerze lubiła.

                                                            

 

Objaśnienia


1)  

Na  kilkanaście dni przed weselem młodzi zapraszają rodzinę bliższą i dalszą a także inne zaprzyjaźnione osoby. Lista osób była ustalona z rodzicami.


Młodzi zapraszali drużby  i drużbów, przy tym ustalali z drużbą , którą dziewczynę  zaprosić mu na druhnę, oczywiście  pytali druhnę, czy zgodzi się na tego drużbę.


Była tu też potrzebna zgoda rodziców jednych i drugich.


Drużba w czasie tańców w karczmie tańczył tylko ze swoją druhną i opiekował się nią (kupował słodycze, piwo, chronił przed deszczem i zimnem). Gdy ktoś inny chciał zatańczyć z  "jego" druhną, to kłaniał się przed nim i prosił o pozwolenie.

 

Po tańcu odprowadzał ją do  ‘’swojego’’ drużby. Rodzice godzili się na drużbów (druhny), gdy widzieli możliwość małżeństwa.


Często specjalnie prosili młodego (młodą) niektórych osób. Wianki przyczepiały druhny swoim drużbom.

 


2) 

Młodzi brali ślub zawsze w niedzielę  po "sumie". Rano, o świcie pan młody odwiedzał całe gospodarstwo, a szczególnie pola. Zapraszał wszelkie żywe stworzenie do udziału w weselu.


Panna młoda odwiedzała  przed ślubem swoje gospodarstwo: drób, len, warzywa. Szczególnie wzruszające były te odwiedziny, które były jednocześnie pożegnaniem (gdy jedno z młodych szło do gospodarstwa współmałżonka).

 

 

3) 

Autorzy piosenki w stosunkach międzyludzkich odwołują się do porządku panującego w przyrodzie.

 

 

4) 

bite-talary

 


5) 

W dawnych czasach rozpalanie ognia było problemem. Nie używano  zapałek , z  "krzesiwa" trudno było ognia wykrzesać. Ogień na trzonie kuchennym tlił się przez cały dzień. 

 

Na noc gospodyni okładała żarzące się węgliki popiołem tak, aby nie zgasły i rano można było rozniecić ogień.

 

Niektóre gospodyni dochodziły do takich umiejętności, że nawet po kilku dniach znajdowały w popiele żar i rozpalały ogniska. Ogień wygaszono, gdy gospodarze wyjeżdżali na długo.

 

Tu w tej piosence "ogniuska nie zgasła"  mówią, że młody wróci tu z gospodynią – żoną.


Gdy po ślubie pozostawał w domu żony-śpiewano  "ogniusko  zagasa".


                                       
6) 

W całym weselu młodzi i ich rodzice nic nie mówią, wszystko za  nich wyśpiewują inne osoby: za rodziców-starosta, starościna i inne kobiety, za młodych-starszy drużba lubzespołowo-druhny i drużbowie.

 

 

7) 

W ówczesnych czasach, gdy małżeństwa były kojarzone przez rodziców a często decydującym motywem były sprawy majątkowe, młoda żona mogła być narażona na prześladowania ze strony męża lub jego rodziny. Były częste przypadki znęcania się.

 

Jeszcze w latach czterdziestych , już po wojnie, u nas we wsi, jeden z mężów znęcał się nad żoną. Bracia mieszkali w dalszej wsi, ale gdy się o tym dowiedzieli przyszli i ukarali męża. Bardzo. I pomogło.

 

I co najważniejsze mąż nie pogniewał się na braci, utrzymywali stosunki towarzyskie, pomagali sobie, jakby nic się nie stało.


Mąż wiedział, że mieli do tego prawo, wprawdzie obyczajowe , ale na wsi liczy się ono bardziej niż państwowe.

 

Tak się ułożyła nasza historia, że chłopi musieli walczyć z państwem i jego prawem. Nikogo konflikt z prawem państwowym nie hańbił , natomiast nie wolno było łamać praw obyczajowych. Państwo jest daleko, a wieś na co dzień.

 

Te obowiązki spadające na braci, mają swój wyraz w weselu. Gdy matka przychodzi prosić młodą do gości - córka zbywa ją niczym, mówiąc, że jeszcze rąk nie umyła. Wtedy idzie po nią braciszek, pod jego opieką przychodzi. Włosy młodej rozplata braciszek, choć to nie męska robota, ale tak nakazuje obrzęd.

 

Rozplata włosy zaplecione w sposób dziewczęcy. Teraz będzie zaplatała w sposób kobiecy. I to akceptuje brat i oddaje młodemu siostrę. Symboliczną zapłatę za siostrę bierze też brat. Inaczej nie pozwoli ubrać jej do ślubu-obetnie włosy, nawet  podają  mu do tego nożyce.

 

Młody kupuje siostrę nie od rodziców, lecz od brata. Pieśń weselna obiecuje za tę opiekę zbawienie wieczne.

 

 

8) 

Zapisując "wesele"  jeszcze przed wojną, kobiety tę ubraną gałąź  nazywały rózgą. Mówiło się o ubieraniu rózgi , marsz z rózgą itd.

 

Natomiast  w treści pieśni nigdzie ta nazwa nie występuje. Natomiast w swoim przemówieniu starszy drużba używa słowa  "koruniecka".

A przemówienie to jest na pewno autentyczne (powtarzało się we wszystkich relacjach).

 

                                                        
9)

Obyczaj nakazywał , że chłopiec, który miał założyć rodzinę, musiał uzyskać aprobatę całej wsi. Był to drugi obyczajowy przepis prawny (poza prawem braci), który miał na celu obronę młodej dziewczyny. 

 

Bywało różnie: często sprawy majątkowe, brak uczuć dla córki, (mogła być półsierotą, sierotą), niski poziom umysłowy rodziców, powodowały kojarzenie małżeństw krzywdzących,  dziewczyna przepłakała przed weselem całe tygodnie.

 

Wtedy w jej obronie miała prawo wystąpić cała wieś.

 

Na pytanie starszego drużby :  "cy jest godzian" dać jedną z trzech odpowiedzi:

 

- pierwsza :  "godzian’ ’- co znaczyło , że chłopiec  jest dobry i wieś aprobuje małżeństwo.

 

- druga: "Nie godzian powtórzone jeden raz lub wiele razy, ale zakończone słowem - "godzian".

MIEJSCE NA REKLAMĘ

Artykuły polecane

Najczęœciej czytane

do góry

Copyright © 2009 Wiano.eu | Wszelkie prawa zastrzeżone
Tworzenie stron Webton.pl