wiano.eu
YouTubeFacebook

2015-07-21 Dziecko wiejskie

Dziecko już od najmłodszych lat wykonywało różnorodne prace domowe i gospodarskie. Każde kolejne dziecko, nawet w wielodzietnych rodzinach, przyjmowano, zatem jako dar boży. Zbiór starych fotografii jak żyło dziecko na wsi pokazało Muzeum Wsi Białostockiej.

 

Fot. Archiwum własne

1.2. Dziecko w kolibie

3.4. Dziecko w kołysce

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Powszechnie sadzono, że kobieta brzemienna jest narażona na działanie złych mocy, których powinna za wszelką cenę unikać, stosując się do wielu nakazów i zakazów. Miały one uchronić nowonarodzone dziecko przed różnorodnymi zagrożeniami, np.  zdrowia czy też wyglądu.

 

Ciężarnej nie wolno było m.in. patrzeć na nieboszczyków, oglądać pożaru, spoglądać przez dziurkę od klucza, stawać jedną nogą na progu, przechodzić przez zasiane pole ani też niczego przyszywać lub zaszywać na sobie.

 

Do dziś panuje przekonanie, iż kobiecie ciężarnej nie można niczego odmówić. W przeciwnym razie można się narazić na poważne straty w gospodarstwie domowym spowodowane przez myszy.

 

Kobiece zachcianki wskazywały przyszłą płeć dziecka. Jeśli przyszła matka będzie miała apetyt na kwaśne potrawy z pewnością urodzi się jej chłopiec, jeśli na słodkie dziewczynka.


Dzieci wiejskie w niemowlęctwie przebywały blisko matki, aby ta nie przerywając swoich codziennych obowiązków mogła je doglądać. Dziećmi zajmowali się też dziadkowie.

 

Fot. Archiwum własne

1.2.3. Dziecko z dziadkami

4. Strzyżenie dziecka. Dziecko jedzące samodzielnie

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dzieci były układane w kołysce drewnianej na płozach lub w koszu z wikliny zawieszonym na sznurach pod powałą, aby matka mogła je łatwo zakołysać.

 

Podczas prac polowych kobiety ze złożonej płachty robiły kolibę – przenośną kołyskę. Płachtę wieszały na skrzyżowanych, najczęściej samorodnych palikach, zbitych naprędce gwoździami lub powiązanych sznurem.

 

Kolibkę ustawiały blisko zagona i wkładały do niej dziecko, aby mieć je na oku. Gałązką zerwanego ziela przepędzały natrętne muchy. 

 

Jak dziecko płakało do buzi wkładały mu soskę – smoczek robiony domowym sposobem: odrobina cukru albo przeżuty chleb z cukrem, zawinięty w szmatkę lnianą namoczoną w wodzie lub mleku.

 

Zobacz też:

Kołysanki

Wychowanie dzieci

Zofia Rydet

Zwyczaje i obrzędy/codzienne/rodzinne

Sztuka ludowa\zabawki ludowe

sztuka ludowa\fotografia

MIEJSCE NA REKLAMĘ

Artykuły polecane

Najczęœciej czytane

do góry

Copyright © 2009 Wiano.eu | Wszelkie prawa zastrzeżone
Tworzenie stron Webton.pl