wiano.eu
YouTubeFacebook

2016-11-27 Rzemieślnicy z Rabki

Zdjęcie Zofii Rydet z 1984 r. podpisane „Szewc z Rabki” zainspirowało pracowników Muzeum im. Władysława Orkana w Rabce Zdroju do poszukiwania śladów bohatera fotografii. Ku ich uciesze człowiek ten jeszcze żył, a jego warsztat szewski wciąż wyglądał jak na tej fotografii.

Nic się tam nie zmieniło.

 

Obecnie jego warsztat szewski można podziwiać w rabczańskim muzeum, które z okazji swojego 80-lecia istnienia przygotowało wystawę „O rabczańskich rzemieślnikach” w ramach ogólniejszego projektu „Tradycyjne rzemiosło i przemysł wiejski Karpat Polskich”.


Stefan Pitek, bo to o nim mowa, pracował zawodowo do 1985 r., ale w swoim warsztacie spędzał długie godziny do końca swojego życia.

 

 

Fot. Archiwum własne

 

1. Stefan Pitek na zdjęciu Zofii Rydet i jego warsztat na wystawie w Muzeum w Rabce

 

2. Stefan Pitek w swoim warsztacie podczas prowadzonych badań terenowych

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Szył bardzo eleganckie, męskie buty z plecioną cholewką i różne rodzaje damskiego obuwia. Jak sam mawiał wyrobił sobie markę ogromną dokładnością, z jaką wykańczał każdy bucik. – Nie była to praca łatwa – mówił – dlatego, że nie ma dwóch takich samych nóg. Jest to sztuka but zrobić.

 

Fot. Archiwum własne

1.2. Warsztat Stefana Pitka

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jego dawni klienci do dziś wspominają jak bardzo był dobrym fachowcem i niesamowicie kulturalnym człowiekiem. Wyszkolił 12 uczniów.


Na stołku szewskim przeżył 60 lat - bez przerwy. – Ale ja wspominam to bardzo dobrze. To była moja, naprawdę, wielka miłość - mówił o swojej pracy. Niestety, w październiku 2016 r. zmarł. I nie zdążył wszystkiego opowiedzieć i przekazać.


Z tej jedynej wizyty zrodziła się u muzealników koncepcja, aby przekazać ludziom, że ktoś taki żył i by pokazać jego warsztat.

 

Muzeum zaprezentowało na wystawie "O rabczańskich rzemieśnikach" m.in. jego narzędzia szewskie, stolik i zydel szewski, a także maszynę butelkową. Ekspozycja jest usytuowana w rabczańskim drewnianym kościółku, gdzie mieści się muzeum.


Spotkanie ze Stefanem Pitkiem stało się początkiem poszukiwań kolejnych rabczańskich rzemieślników. Z badań terenowych wyszło, że w Rabce Zdroju żyło bardzo wielu szewców.

 

Po wojnie na terenie Rabki działały spółdzielnie szewskie: Jordanowianka, Turbacz, Giewont, Krak. – Tu było dużo szewców co robili po tych spółdzielniach. Spółdzielnia im dawała materiał, gotowe cholewki, a oni robili buty. A spółdzielnia tym handlowała – przypomniał szewc Eugeniusz Bucki.

 

W spółdzielni Jordanowianka, w której zrzeszonych było ok. 30 szewców, pracował m.in. Stefan Pitek. Był też zatrudniony w Spółdzielni Giewont i Turbacz. Szewc Szczepan Bydłoń wspomina, że w Turbaczu szyli buty filcowe – góralskie, wysokie z cholewami, półbuty, buty narciarskie tzw. relingery oraz świadczyli usługi reperacji obuwia.

 

Fot. Archiwum własne

 

1. Szczepan Bydłoń

2. Narzędzia szewskie Szczepana Bydłonia

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

I wszystko robiło się wtedy ręcznie, bo nie było jeszcze maszyn. Trzeba było robić przynajmniej jedną parę butów dziennie.


Szewc Eugeniusz Bucki wspomina, że dawniej łatwiej było sprzedać wyrób, ale trudniej było o surowiec. A teraz jest dość surowca, ale wyrób trudniej sprzedać. Jak likwidowano kombinat, to myślałem, że będzie pewna robota, a tu człowiek nie przewidział, że jeszcze są Chiny…


I tak w zapomnienie odeszła profesja szewca. Ale ci, którzy żyją, wciąż przechowują swoje przedmioty w warsztatach jak talizmany: maszyny, na których uczyli się zawodu, narzędzia, które od początku służyły im do pracy, wykroje. Do dziś spotykają się, by powspominać jak to kiedyś było. Tyle tylko, że żyjacych rzemieślników jest już coraz mniej.

 

 

Fot. Archiwum własne

Wystawa w Muzeum w Rabce

1. Filcowe kapce

2. Buty, stołek szewski

3. Szewcy przy pracy w Spółdzielni Szewskiej Jordanowianka

4. Maszyna szewska


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 1.2.3.4

Wystawa w Muzeum w Rabce

Szewskie wzory i wykroje

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Muzealnicy chcieli, aby zebrane na wystawie przedmioty opowiadały historię tych ludzi. Dzięki wywiadom terenowym dotarli do innych rzemieślników żyjących na rabczańskiej ziemi. Informacji było tak dużo, że zrodził się szerszy projekt o tradycyjnym rzemiośle nie tylko rabczańskim, ale także Karpat Polskich.


W tegorocznej edycji wystawy muzeum pokazuje pracownie: szewską, krawiecką, cholewkarską i stolarską. 


Jak mówi Marianna Karkula, której warsztat znajduje się na wystawie,  krawiectwo to jej pasja. Była mistrzem w swoim zawodzie. Wiedziała co komu pasuje, w czym komu będzie dobrze, w jakich kolorach. Wszystkie suknie, które mi szyła były na najwyższym poziomie – wspomina jej była klientka.


Po wojnie to były trudne czasy dla krawiectwa, bo nie było z czego szyć. Ubrania powstawały ze starych zasłon, kap czy jedwabnych map, a kaftaniki i pieluchy dla dzieci z batystowych poszewek.

 

Później można już było kupić materiały także w Rabce, a wzory i wykroje Marianna Karkula czerpała z Burdy – niemieckiego czasopisma modowego. Dzięki temu podążała za modą.

 

Na wystawie pokazano wyposażenie jej pracowni krawieckiej, a także stroje jej autorstwa.

 

Fot. Archiwum własne

Warsztat krawiecki - Wystawa w Muzeum w Rabce

1. Suknia ślubna wykonana przez Mariannę Karkulę

2. Suknia szyta przez Mariannę Karkulę

3. Maszyna do szycia Marianny Karkuli

4. Deska do prasowania i żelazko z warsztatu Marianny Karkuli   


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Znajdują się tam też archiwalne dokumenty i fotografie z prywatnego archiwum Zofii Marii Szymoniak, córki mistrza krawiectwa męskiego – Franciszka Szymoniaka. Z jego usług korzystali nawet wypoczywający w Rabce kuracjusze.

 

Jego największym marzeniem było otwarcie ogromnego, nowoczesnego zakładu z prawdziwego zdarzenia. Niestety, nie zdążył, zmarł w wieku 45 lat.


Znanym stolarzem w Rabce był Franciszek Habieda. Nauki rzemiosła pobierał w Krakowie. Początkowo wykonywał meble posagowe: łóżka, szafy, nakastliki (stoliki nocne, małe biurka przy łóżku) na indywidualne zamówienie.

 

Fot. Archiwum własne

Warsztat stolarski Habiedy - wystawa w Muzeum w Rabce

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Potem zajmował się produkcją maszynową: podłóg drewnianych, mebli fornirowanych. Wykonywał stolarkę okienną i drzwiową do wielu szkół w regionie.

 

Na wystawie znajduje się wyposażenie jego warsztatu.


To spotkanie z rzemieślnikami uzmysłowiło pracownikom muzeum jak ważne było wyjście do tych ludzi. – Posiadamy przedmioty w magazynach muzeum, znamy ich przeznaczenie, ale tylko teoretycznie. Tymczasem ważne jest jak ten przedmiot trzymali w ręce, jak posługiwali się tymi narzędziami, jaki był ruch ciała.

 

Nakręcone filmy pozwolą odtworzyć ich pracę i przekazać wiedzę kolejnym pokoleniom.

 

 

Fot. Archiwum własne

Jak powstaje z blachy dzwonek pasterski

kadry z filmu etnograficznego


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W ramach sesji naukowej „Tradycyjne rzemiosło i przemysł wiejski Karpat Polskich” towarzyszącej wystawie i zorganizowanej z okazji 80-lecia muzeum, uczestnicy – etnografowie zwrócili uwagę na to, ile wysiłku, potu, serca  wkładają rzemieślnicy w robione przez siebie przedmioty. To nie są zwykłe przedmioty - to sztuka, która już odchodzi, jak widać na przykładzie nieżyjącego już Stefana Pitka.


Póki żyją jeszcze nieliczni, trzeba się spieszyć od nich uczyć. Animując ich prace przez prezentacje filmów etnograficznych i wystawianie przedmiotów ze zbiorów muzealnych, wskrzeszamy je ponownie do życia - mówili paneliści.

 

Fot. Archiwum własne

1. Beczka klepkowa

2. Wyrób beczki klepkowej przez bednarza

3. Misa gliniana zdobiona

4. Wyrób misy na kole garncarskim przez garncarza

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

I w ten sposób muzea stały się promotorami dawnego rzemiosła. Coraz częściej projektanci, którzy doceniają dobre wzornictwo i dobrą jakość wykonania, docierają do rzemieślników za pośrednictwem muzeów.

 

Dzięki tym projektantom zrodziło się rzemiosło drugiej generacji tzw. etnodizajn. Przykładem wspólnej pracy projektantów i rzemieślników są etnozabawki w przestrzeni miejskiej – projekt zrealizowany przy współpracy z Muzeum Etnograficznym im. Seweryna Udzieli w Krakowie.

 

Zabawki ludowe zostały przeskalowane do ludzkiego wymiaru i stanęły na placu zabaw w Krakowie. Nie było łatwo znaleźć do zrobienia etnozabawek rzemieślników, zajmujących się obróbką drewna i metalu.

 

Fot. Archiwum własne

1. Etnozabawka

2. Brama wykonana dla Holendra przez Wincentego Trąbkę

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kolejnym przykładem rzemiosła nowej generacji jest wspaniała brama wykonana dla miliardera z Holandii przez kowala artystę Wincentego Trąbkę. Ślusarz z Huty Lenina odkrył  pasję do kowalstwa. Początkowo robotę traktował jako fuchy, ale po zmianach ustrojowych otworzył warsztat.

 

Swoje wyroby nazywa brudnymi, ale szlachetnymi. W jego warsztacie można zobaczyć ślady dawnej organizacji pracy.

 

Tomasz Pilecki, stolarz, pracuje głównie ze starym drewnem. Wykorzystuje deski ze starych szop, stodół. Wytwarza galanterię. Choć jego  prace są cenione, to - jak mówi, dopiero zaczyna się czuć rzemieślnikiem.

 

Fot. Archiwum własne

1. Tomasz Pilecki przy pracy

2. Ramy do obrazów wykonane przez Tomasza Pileckiego

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Bracia Lisowscy są trzecim pokoleniem zajmujący się kowalstwem i ślusarstwem. Odtworzyli mechanizm karuzeli, który znajduje się w zbiorach muzeum w Krakowie, ale karuzeli przeskalowanej do ludzkiego wymiaru. Efekt ich pracy będzie można zobaczyć na krakowskich Plantach, gdzie 7 grudnia nastąpi otwarcie placu zabaw, będącego efektem współpracy projektantów i rzemieślników.

 

Arcydziełem Aleksandra Lisowskiego jest brama do jego domu. Lisowscy mają dużo zamówień, bo jak mówią – ludzie mają ochotę na materię, która jest kształtowana tylko dla nich.  

 

Fot. Archiwum własne

1.Wizualizacja placu zabaw na krakowskich Plantach

2. Brama Lisowskiego


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Do polskich muzeów zgłaszają się projektanci z Polski i Europy w poszukiwaniu rzemieślników. Mają pomysły, ale nie mają kim wykonać prototypów. Projektanci doceniają wartość wkładu rzemieślnika w realizację ich pomysłów. Dlatego aktywnie ich poszukują. Stąd wśród muzealników zrodził się pomysł, aby opracować bazę danych żyjących jeszcze rzemieślników, by ułatwić dotarcie do nich.

 

Potrzebują tego rzemieślnicy, ale też ich klienci.

 

Dorota Skrobisz - wydawca wiano.eu

 

Zobacz też:

Ginące zawody\szewstwo

Ginące zawody

Megazabawki ludowe

Etnoinspieracje

Etnomoda

Etnownętrze

Muzea i skanseny\rabka zdrój\muzeum im. orkana

 

 

 


 

MIEJSCE NA REKLAMĘ

Artykuły polecane

Najczęœciej czytane

do góry

Copyright © 2009 Wiano.eu | Wszelkie prawa zastrzeżone
Tworzenie stron Webton.pl